• Wpisów:61
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:52
  • Licznik odwiedzin:5 012 / 1831 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Bardzo dawno mnie tu nie było... Jak pisałam wypaliłam się i nie miałam pojęcia co zrobić z tą historią. Teraz chce was powiadomić, że wracam! Dziś napisałam kolejny rozdział i jutro zostanie no wstawiony. Mam nadzieje, że wybaczycie te długoo nieobecność teraz zabieram się za odpowiadanie na wasze wiadomości... Dużo ich
 

 
PAULINA
*NAD WODĄ*
Rozsiedliśmy się pod
kilkoma drzewami.
Ułożyliśmy koce i
wyciągnęliśmy jedzenie. -
Kto idzie pływać?- zapytał
Malik.
- A kto potrafi?-
zapytałam.
Harry, Liam, Jasper, ja,
Amber, Niall, Lou i Kat
podnieśli ręce.
- Nie umiesz pływać, a
pytasz się?!- wybuchłam
śmiechem zwracając się do
mulata. Ten uniósł
znacząco brwi i spojrzał na
mnie. Powoli wstał i
ściągnął koszulkę.

- Ani mi się wasz.- warknęłam widząc co kombinuje.
Z trudem starałam się patrzeć mu w oczy, a nie na wytatułowany tors i ramiona.
- Zobaczymy czy ty jesteś dobrą pływaczką.
Po tych słowach podszedł do mnie, zarzucił na ramię i zaczął biec w stronę molo.
- Nieee! Zayn, idioto!- krzyczałam przez śmiech.
Ten nie reagował i po chwili byliśmy w wodzie. Na całe szczęście wylądowaliśmy w miejscu gdzie było dość płytko i mogłam normalnie stanąć na dnie.
- Idiota z ciebie, wiesz?
- Czyżby?- odparł przysuwając się w moją stronę.
Ja odepchnęłam go zaczepnie i zaczęłam uciekać.
Po chwili dołączyła do nas reszta paczki, jednac Alex został na brzegu z Amy.

"ALEX"
Wszyscy pobiegli do wody, a ja z Amy zostaliśmy pod drzewami.
- Idź do nich.- wskazała w stronę wody.- Popluskasz się
Ja spojrzałem na nic pobłażliwie.
- Nie zostawię cię tu samej, przecież wiesz.
Ta uśmiechnęła się lekko. Schyliła się, aby chwycić za koszyk.
- Daj pomogę.- szybko podałem go jej.
- Nie musisz mi we wszystkim pomagać, wiesz.
- Ale chce.- odparłem.
Odniosłem wrażenie, że ma mi za źle, że tak się o nią troszczę. Przyjaźniliśmy się od 3 lat i nigdy jej to nie przeszkadzało, a teraz...
- Przeszkadza ci to?- zapytałem.
Amy zakręciła butelkę, z której przed chwilą piła. Pomyślała chwilę i powiedział:
- Tak szczęże to tak. Doceniam twoją troskę, ale potrzebuje trochę samodzielności.
Zmarszczyłem lekko brwi. Trochę zabolała mnie ta uwaga, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać...
*wieczorem*
"Zayn"
Wszyscy wrócili do domu, by zjeść kolację. Jan wpadła na pomysł by zrobić zapiekanki. Zanim jednak te zdążyły do końca się upiec my zjedliśmy je w zastraszającym tempie.
Po posiłku każdy z nas zajął się sobą: Niall i Amber zaczęli oglądać film, gdy okazało się że to extra komedia Lou i Katie dołączyli do nich. Harry i Jazz siedzieli przy konsoli. Alex siedział w kuchni- czytaj książkę, a Jan rysowała w swoim zeszycie. Amy siedziała przy laptopie.
Postanowiłem pójść się przebrać. Gdy to zrobiłem zacząłem szukać swojej bluzy. Nigdzie jej nie było, aż w końcu mnie olśniło.
Zostawiłem ją nad wodą. Szybko zbiegłem po schodach i wyszedłem na dwór. Podszedłem do drzew i zabrałem bluzę, gdy nagle zauważyłem, że ktoś pływa. Wszedłem na molo.
- Nudzi ci się?!- zapytałem widząc, że to Paula.
Ta spojrzała na mnie i pływała dalej.
- Olewasz mnie?
Szatynka zaśmiała się. Stałem na tym molo jak debil, a ta wgl. nie zwracała na mnie uwagi.

- Jesteś wredna i tyle!
- Jak coś chcesz to chód tu, a nie się drzesz.- wystawiła mi język.
- Do wody?- zdziwiłem się.
- Nie, do Nibylandii.
Zaczęła się śmiać kpiąco jakby nie wierzyła, że wskocze. Szybko zrzuciłem koszulkę i wszedłem do wody.
- Nie dojdziesz tu- za głęboko.
- Zobaczymy.- odparłem, a do głowy przyszedł mi pewien pomysł.
Coraz bardziej zbliżałem się do Pauliny, gdy nagle wciągnęło mnie pod wodę.
"PAULINA"
- Zayn?- zawołałam niepewnie.
Mulat zniknął pod wodą, a ja zaczęłam panikować.
- Zayn, Zayn!- podpłynęłam do miejsca, w którym był przed chwilą.
Nabrałam dużo powietrza i zanusłowałam. Zobaczyłam Malika, chwyciłam za ramię i ile miałam sił wyciągnęłam na brzeg.
- Zayn odzknij się!- krzyknęłam przytykając ucho do jego klatki piersiowej.
Na szczęście serce biło, ale nie słyszałam, aby oddychał. Szybko odchyliłam jego brodę i nabrałam powietrza. Nachyliłam się by zrobić pierwszy wdech. Bez wahania dotknęłam ust mulata, gdy ten nagle otworzył oczy.. Błyszczące, brązowe tenczówki wpatrywały się we mnie. Zayn pogłębił pocałunek, ale ja natychmiast go odepchnęłam.
- Ty podła świnio!- wrzasnęłam czując jak do oczu napływają mi łzy.
Chłopak wstał i ze zwycięskim uśmieszkiem spojrzał na mnie.
- O co ci chodzi?- zapytał głupio.
- O co? O co?!- krzyknęłam jeszcze bardziej wściekła.- Jesteś pie**nym dupkiem! Myślałam, że ty... Że... Ygh!
- Przestań to był tylko żart.- podszedł do mnie.
- To wsadź se go w dupe!- warknęłam i ruszyłam w str domu.
Gdy weszłam do środka nikt zbytnio nie zwrócił na mnie uwagi. I dobrze.
Trzasnęłam drzwiami do pokoju. Natychmiast sięgnęłam do torby po fajki. Otworzyłam okno, usiadłam na parapecie i zaciągnęłam się dymem.
Z błogim uśmiechem wypuściłam go z płuc. Przez 15 minut spaliłam pięć papierosów. Uspokoiłam się. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Zayn jeśli to ty nawet nie wchodź bo cię zabije.
Ktoś nacisnął na klamkę, uchylił drzwi i pokazał butelkę wódki. Wiedziałam, że to Malik, ale nie miałam pojęcia czy go wpuścić.
-Czego chcesz?
-Przeprosić.
-Przeprosiłeś, a teraz idź stąd...

SORY, ŻE TAKI PŁYTKI
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie. Chciałam was poinformować, że chyba zawiesze bloga. Nie mam pojęcia jak go kontynuować. Jest za dużo bohaterów i napisanie ciekawej historii dla każdego jest dla mnie zbyt męczące. Postaram się wymyśleć dwa lub trzy rozdziały podsumujące. Mam nadzieje, że zrozumiećie.
Wybaczcie . . . <3
  • awatar Gość: Można Cię jakoś przekupić, żebyś pisała dalej? xD
  • awatar Gość: Blagam, odpocznij po testach, ale nie kończ opowiadania, bo mi serce pęknie!
  • awatar Gość: Mówiłem już, że się nie zgadzam??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"PAULINA"
Schodziłam właśnie po schodach, gdy zauważyłam ściskającego się Liam'a i Jan.
Czy oni są razem?, zapytałam sama siebie. Nie przypominałam sobie, aby coś nam mówili.
- Śliczna bluzka.- odezwała się blondynka widząc mnie.
Li od razu ja puścił, jakby się czegoś przestraszył.
- Dzięki! Ty też niczego sobie.- złapałam ją za rękę i obkręciłam.
Nagle zauważyłam coś dziwnego.
- Czy to...
- Co tam śliczne?- doskoczyła do nas Lat znacząco patrząc na mnie, a później na resztę paczki, która przyszła z nią.
- Za 10 min. powinien pojawić się samochód Amber.- poinformował Niall.
- To może zrobimy jakieś kanapki?- zaproponował Zayn.
- Taak!- ucieszył się Horan i jako pierwszy pobiegł do kuchni.
- Pomogę mu.- zgłosiła się Janet, a Harry poszedł za nią.
My wyszliśmy na dwór, usiedliśmy na werbodzie.
- O co chodzi z twoją kuzynką?- zapytałam Kat.
- A co ma być?- zapytał Li.
- No ty to chyba powinieneś wiedzieć najlepiej.- stwierdziłam.
Payne zrobił niepewną minę.
- Po tym co widziałam to chyba jesteście razem.
Jasper zrobił dziwną minę i zapytał:
- Czy ja o czymś nie wiem?
Szatyn zaczął trochę panikować.
- Ja... My nic... Jan i ja...
- Liam, Liam.- złapał go za ramię Alex.- Ogarni się
Jazz zaśmiał się głośno po czym powiedział:
- Wiedziałem, że tak będzie
- Payne uśmiechnął się lekko.
- To o co chodzi z Jan?- ponowiłam pytanie.
- Chciałam abyście nie przyglądali się blizną na jej rękach.
- Co?!- przeraził się Liaś.- Jakim blizną?
- To ślady po cięciach.- wyjaśnił jej brat.
- Ale dlaczego to zrobiła?- zapytał Malik.
- No właśnie!- dodałan przejęta.
- Może kiedyś wam powiem.
Wszyscy obróciliśmy się za jednym razem. W progu stała nasza trójka z koszykiem jedzenia. Jasper podszedł do siostry, a ta go uściskała.
Nagle usłyszeliśmy klakson samochodu.
- Ja idę!- krzyknął Alex.
Przeskoczył przez drewnianą barierkę i pobiegł w stronę wozu.
- A ten co?
- Chce pomóc Amy.
Wysoki szatyn otworzył drzwiczki czerwonego samochodu. Delikatnie nachylił się i wyciągnął na rękach dziewczynę. Wyglądała na 17 lat. Jej faliste włosy opadały na czoło i ramiona. Tak słodko to wyglądało, gdy trzymał ją.
- OOO!- westchnęłam.
Zayn zmarszczył brwi po czym powiedział:
- Co no takiego ma, czego ja nie mam?
Ja tylko się zaśmiałam i nadal patrzyłam na Alex'a. Trzymał no nadal dziewczynę, a druga wyciągała coś z bagażnika.
Nagle zrozumiałam o co chodzi.
Alex poradził szatynke na wuzku- wuzku inwalidzkim. Nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie...
- Hejka!- uśmiechnęła się dziewczyna przybliżając do nas.
- Cześć, hej.- przywitaliśmy się.
- To jest Amy.- Alex przedstawił szatynke siedzącą na wuzku.
- Miło mi.- podała nam rękę, a my też przedstawiliśmy się.
- A to moja Amber.- odparł Niall całując brawono oką.
- Cześć wam.- zaśmiała się.- To co idziemy nad wodę?
- No jasne!


I CO WY NA TO? MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ WAM PODOBA. NIE MAM POJĘCIA KIEDY POJAWI SIĘ NOWY ROZDZIAŁ. NO WIECIE ZOSTAŁY 2 TYGODNIE DO TESTÓW GIM WIĘC MUSZĘ SIĘ PRZYGOTOWAĆ.
Mam nadzieję, że zrozumiecie
  • awatar Koksy Szalik DJ Malik: Cudowny rozdzialik ;*** Kocham!!! Po prostu kocham!!!
  • awatar Gość: Ja pierdziele ale fajne matko nie spodziewałam się że Amy bd na wózku niemoge się doczekać dalszego rozdziału i pati damy rade na testach dajesz dalej i wiesz ty wybierz zdjęcie dla Amber bo świetnie je dobierasz i może weź zrób bohaterów bo już się gubie kto jest kto
  • awatar Gość: wzruszyłam się , kocham twojego bloga , no i jestem ja Amy ! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
"Katie"
Była 7:15 gdy wstałam. Koło mnie spał jeszcze Louis. Uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam go w czoło.
Wygrzebałam się z łóżka i przeciągnęłam. Z torby wyjęłam dżinsowe spodenki, białą bokserkę i czarne trampki. Przygotowałam sobie kosmetyczkę, ręcznik i wyszłam z pokoju.
Na korytarzu było jasno, a przez otwarte okno wpadał przyjemny, ciepły wiatr. Chwyciłam za klamkę do łazienki. Naciśnęłam na nią, otworzyłam drzwi i zamarłam.
- Niall!- wrzasnęłam widząc nagiego blondyna.
Ten zaśmiał się, a ja zatrzasnęłam drzwi.
- Ja... Przepraszam. Wy... Wybacz.- powiedziałam czując moje płonące policzki.
Podeszłam do okna. Oparłam się dłońmi o parapet i odetchnęłam.
Mogłam zapukać czy coś, zgardziłam się w myślach.
Po kilku minutach usłyszałam, jak irlandczyk wychodzi z łazienki. Nie miałam pojęcia czy odwrócić się czy udawać, że go nie słyszę.
Nagle poczułam na plecach jego dłoń. Cmoknął mnie w policzek i powiedział:
- Nic się nie stało.
Wapniał się przyjaźnie i poszedł. Ja też uśmiechnęłam się. Całe napięcie zeszło ze mnie widząc, że Horan przyjął tą akcie że spokojem.

*20 min. później*
Gdy zrobiłam do pokoju Louis już nie spał. Razem weszliśmy na du, gdzie siedział już Niall.
- Hejka.- pomachał nam.
- Cześć.
- Głodni?
- Bardzo!- odparł Lou.
- W takim razie idę coś przygotować, bo ja też już umieram z głodu - zaśmiał się.- Mógłbyś obudzić resztę?- zwrócił się do szatyna.
- No jasne.
Loui pobiegł na górę, a my poszliśmy do kuchni.
- Eee... Co robimy?- zapytałam niepewnie.
- Lubisz tosty?
Pokiwałam twierdząco głową.
- A więc tosty.
Blondyn zaczął kszątać się po kuchni wyciągając potrzebne składniki.
- Co robiłeś na górze?
- Harry od jakiejś godziny zajmuje na dole łazienkę, więc postanowiłem skorzystać z tej na pierwszym piętrze.
Nagle do kuchni wpadł Hazza i Lou.
- Ładnie to tak obgadywać?- wapniał się koczek.
- A ładnie to tak okupować prysznic?- odparł rozradowany Niall.
Styles zrobił nadąsaną mine divy i dodał:
- A wy myślicie, że takie włosy- zarzucił grzywą- robią się same.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. W tym samym czasie dołączyła do nas reszta paczki. Paulina miała na sobie śliczną, ciemną tunikę. Wyglądała borko
- Śniadanie!- wrzasnęła.
- Co robimy?- zapytał Jazz.
- Zanieście talerze, a my już kończymy.- powiedziałam.

*po śniadaniu*
- Macie jakieś plany na dziś?- zapytał Malik.
Spojrzelismy po sobie i wyruszyliśmy ramionami.
- Raczej nie.- odparł Alex.- Ale mam pomysł. Co wy na to, aby cały dzień spędzić nad jeziorem? No wiecie, pływanie, ognisko- lepiej się poznamy.
W ochotą zgodziliśmy się.
- Może zadzwonie po Amy i Amber? Też was poznają - uśmiechnął się Horan.
- A kto to jest?- zapytałam.
- Amber to dziewczyna Niall'a, a Amy to przyjaciółka.- wyjaśnił Alex.

"Janet"
Przebrałam się w niebieski, dwu częściowy strój. Nałożyłam jeszcze zwiewną białą sukienkę i zeszłam na du.
- Wow.- usłyszałam za sobą.
Obróciłam się i zobaczyłam Liam'a. Ubrany w niebieskie spodenki i białą koszulkę podszedł do mnie i złapał za rękę.
- Ślicznie wyglądasz w tej sukience.
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się nieśmiało.
Liaś nachylił się i delikatnie mnie pocałował. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
- Niecierpie być od ciebie niższa.
- Ale jest w tym zaleta.
- Tak? Jaka?
- Możesz słuchać mojego serca, które bije tylko dla ciebie.
Słysząc to przytuliłam go mocniej, a w moich oczach pojawiły się łzy szczęścia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"LOUIS"
Byliśmy już w trasie i właśnie dojeżdżaliśmy do jakiegoś małego miasteczka.
- Zatrzymajmy się tu.- zaproponowała Kat pokazując miejsce przy niewielkim sklepiku.
- No jasne.- uśmiechnąłem się.
Zayn zaparkował tuż za mami. Wszyscy wysiedliśmy i podeszliśmy do siebie.
- To co, idziemy na zakupy?- zapytałem.
- No pewnie.- klasnęła w dłonie Paulina.- Umieram z głodu.
- Słyszycie to?- zwróciła się nagle Jan.
Wszyscy ucichliśmy, aby wsłuchać się w to co usłyszała blondynka. Moich uszu doszła znajoma melodia grana na gitarze.
Janet szybko poszła w kierunku muzyki, a my za nią.
Kilkadziesiąt metrów od sklepiku, na niewielkim placu przy fontannie zebrał się dość spory tłum zebranych.
Na marmurowej fontannie siedział wesoły blondyn i szatyn- obaj grali na gitarze. W pewnym momencie niebiesko-oki chłopak zaczął śpiewać "Stereo Heart".
Był fantastyczny. Miał ogromny talent tak samo jak jego towarzysz. Przed nimi leżał futerał na instrument, w którym było już kilka monet.
- Chodźcie.- krzyknęła Jan ciągnąć za rękę Payne'a.- Pomożemy im.
Wszyscy wyskoczyliśmy na środek mało nie depcząc jakiegoś dziecka.
Blondyn uśmiechnął się do nas szeroko, a my zaczęliśmy śpiewać.
Katie szybko dorwała się do bębna, który stał przy wysokim szatymie. Od razu podłapała rytm i zaczęła nam akompaniować.
Ku mojemu zdziwieniu Liam i Janet szaleji najbardziej. Ja i Paulina zaczęliśmy porywać z tłumu osoby i tańczyć z nimi. Hazza, Jasper i Zayn płakali przy grajkach śmiejąc się do rozruchu.
*po skończonym występie*
Tłum się prawie rozszedł, a my przywitalismy się z chłopakami.
- Dzięki za pomóc.- odezwał się blondyn.- Jesteście niesamowici!
Na naszych twarzach pojawiły się szerokie uśmiechy.
- Jestem Niall.- przedstawił się.- A to Alex.- wskazał na wysokiego szatyna.
- Witajcie.- pomachał nam zarzucając na plecy gitarę.
- Miło nam.- odparł loczek.- Ja jestem Harry, to Zayn, Louis, Jasper i Liam.
- Hejka.- machnąłem im.
- A to Paulina, Kat i Janet.
- Cześć dziewczyny.- powiedział Alex.
- Na co ta zbiórka?- zapytała Paulina.
- Organizujemy akcje charytatywną. To na nic zbieramy pieniądze.
Dziewczyny westchnęły rozczulone, a ci zaśmiali się.
- Ta, zbieramy kasę na szkole, którą chcą zamknąć.
- Jakie to urocze - dodała Jan.
Rozmawialiśmy przez dłuższy czas. Horan i Lautner byli naprawdę fajnymi kolesiami.
- Jesteście tu przejezdnie?
- To znaczy... Tak, ale pewnie zatrzymamy się gdzieś tu w pobliżu.
- Nie ma mowy!- zaprotestował irlandczyk.- Zatrzymacie się u nas. Mieszkamy niedaleko, a miejsce do spania to nie problem.
Przyjęliśmy zaproszenie chłopaków. Szczęże to cieszyłem się, że będę miał możliwość odświeżenia się.
"PAULINA"
Gdy zrobiliśmy zakupy, zatankowaliśmy i zjedlismy obiad w knajpce, którą polecił mam Horan pojechaliśmy do jego domu. Mieszkał no na drugim końcu miasta. Okolica była tak piękna, że uśmiech samoistnie pojawiał się.
Dwu piętrowy dom z werandą na jezioro znajdował się jakieś 50 metrów od głównej drogi prowadzącej do miasteczka.
Zayn i Lou zaparkowali pod dużym dębem niedaleko werandy.
- Chodźcie za mną.- odezwał się Alex.- Pokaże wam pokoje, w których będziecie spać.
Pozostali chłopcy pomogli zabrać bagaże. Gdy weszliśmy do środka zatkało mnie. Było tu tak przytulnie.
Brawono-oki Alex pokazał nam dom. Jasper i Styles dostali wspólny pokój na parterze przy łazience i pokoju Niall'a. Na pierwszym piętrze pokój dostał Zayn, na przeciwko sypialni naszego przewodnika.
- Tu będzie twój pokój Kat.- wskazał na białe drzwi.- A tu twój Louis.
- A ja?- zapytałam.
- Nie ma tu już wolnego...
- Ale to nie problem.- przerwała mu szatymka.- Ja i Loui zajmiemy jeden pokój.- cmoknęła go w policzek.
- Aaa.- uśmiechnął się Lautner.- Dobrze, więc ten jest twój.
Po tych słowach szybko wbiegłam do środka i rzuciłam się na łóżko.
- Jeśli chcecie się odświeżyć łazienka jest na końcu korytarza!- krzyknął po czym zaprowadził Liasia i Jan na samą górę.
"LIAM"
Alex pokazał mi mój pokój na drugim piętrze. Był niewielki, ale nadrobiał pięknym balkonem. Widok z niego był nieziemski, wprost na jezioro.
Podszedłem do barierki i wciągnąłem głęboko powietrze. Nagle ktoś mnie objął. Obróciłem się i ujrzałem niebieskie oczy Jan.
- Co ty tu robisz?
- Dzielimy razem balkon.- uśmiechnęła się.
Ja spojrzałem w stronę ściany i faktycznie na balkon prowadziły dwie pary drzwi.
- No to teraz jest jeszcze lepiej.- cmoknąłem ją w czoło.

Alex
  • awatar Time heals all wounds: No i piękny jak zwykle! Zaskakujesz mnie!
  • awatar Gość: Padłem, po prostu padłem! Dziękuuuuuję <3 <3 <3 Jesteś niesamowita! Dawno nikt mi nie zrobił takiej niespodzianki, jesteś kochana :** A rozdział jest nieziemski! <3
  • awatar Gość: Cudo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Choć byłam przerażona na mojej twarzy nadal gościł uśmiech. Ciągle wpatrywał się w moje oczy, a ja nie wiedziałam co robić. Czy mam się odezwać czy siedzieć cicho i czekać na jego ruch.
Liam jednak trwał w bezruchu. Po drganiu jego brwi, policzków i placów wywnioskowałam, że intensywnie nad czymś się zastanawia.
Mój ruch, pomyślałam.
Moje serce biło tak szybko i mocno, że bałam się, że Li to czuje.
Szybko wzięłam głęboki oddech, podniosłam głowę i włączyłam nasze usta.
Nie zrobilam żadnego innego gestu. Trwaliśmy tak przez kilka sekund. Myślałam, że nic z tego. Że źle zrobilam całując go. Chciałam się odsunąć, gdy nagle chłopak mocniej do mnie przylgnał i pogłębił pocałunek.
Byłam zaskoczona jego porywczością.
Nie całowaliśmy się delikatnie, ostrożnie, jak w filmach, ale namiętnie jakbyśmy czekali na to całe życie.
Boże, nie mogłam pojąć tego co właśnie zaszło. Moje ciało szalało z braku uchu i motyli, które wędrowały w kiszkach.
Gdy wkońcu oderwaliśmy się od siebie szatyn spojrzał na mnie słodko, a w jego oczach tańczyły płomyki.
Z tego wszystkiego nie wiedziałam co powiedzieć, kompletnie brakowało mi słów.
- Moja.- szepnął czułym głosem, a ja odwzajemniłam to uśmiechem.- Już teraz tylko moja
I znowu na moich ustach złożył pocałunek, lecz tym razem delikatny i krótki.
*po powrocie*
Całą ósemka leżeliśmy na kocach ogrzewając się w promieniach słońca. Rozmawialiśmy o różnych głupotach i ciągle wybuchaliśmy śmiechem.
- Jutro jedziemy dalej czy zostajemy tu?- zapytał Zayn, na co Harry odparł:
- Raczej powinniśmy ruszać w drogę. Musimy zajęciac do jakiegoś sklepu, albo lepiej na stacje, żeby zatankować.
- To o której musimy jutro wstać?
Chłopcy zastanowili się troche po czym ustalili, że wstaniemy o 9.00.


PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE MUSIAŁAM TO JAKOŚ SKOŃCZĄ. Mam nadzieje, że się podoba <3
  • awatar Time heals all wounds: Jest piękny... am ta zaciesz!! Boski!!! Boski!!! Czekam nn!
  • awatar Gość: Ty wiesz, jak mi poprawić humor! Mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawi się następny rozdział, bo już nie mogę się doczekać! :*
  • awatar LILO <3: @♥Everything About You♥: Omomomom! Kocham twój komentarz <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"JANET"
(...) Nie znałam tej piosenki, ale
była urocza.
*śpiewa "Moments"*
Wsłuchiwałam się w jego słowa.
Wkładał w nie dużo serca, a na
mojej twarzy pojawiał się coraz
szerszy uśmiech.
Chłopak myśląc, że nadal śpię
zagarnął mi włosy za prawe
ucho. Był naprawdę uroczy.
Gdy skończył śpiewać na mojej
twarzy pojawił się szeroki
uśmiech.
- Może zaśpiewasz coś jeszcze?-
zapytałam podnosząc głowę i
obrałać się w jego stronę.
Był trochę zdziwiony i niepewny,
ale szybko się uśmiechnął.
- Słuchałaś?
Pokiwałam twierdząco głową.
Ten przygryzł wargę i cicho się
zaśmiał.
- Nie ładnie tak oszukiwać.
- Wcale nie oszukuje.- odparłam.-
Tylko cicho słucham.
Przekrzywił głowę robiąc
podejrzliwą mine.
- No co?
- Nic.- wyruszył ramionami.
Wydawało mi się, że trochę
zmarkotniał. Nadal się uśmiechał,
ale to nie było to samo.
- Coś nie tak?
- Nie, nie.- zaprzeczył szybko
zmieniając temat.- Co chcesz,
żebym ci zaśpiewał?
- Wybierz coś. Lat kiedyś mówiła,
że piszecie piosenki.
- Tak. . . To właśnie była jedna z
nich.
Zrobiłam duże oczy. Tekst, który
przed chwilą słyszałam był
naprawdę świetny.
- Macie ogromny talent.-
przyznałam.
Liam nie odezwał się ani słowem
tylko nadal na mnie patrzył. Nie
odrywał ode mnie wyroku, a ja
zaczęłam dziwnie się czuć.
- Mogę ci wszystko powiedzieć,
prawda?
- Oczywiście. Jesteś moim
przyjacielem.
Chłopak otworzył usta, ale
zawachał się. Uśmiechnęłam się
lekko zachęcając go, aby wydusił
to z siebie.
Wkońcu zaczął mówić. Z tego co
mi powiedział dowiedziałam się,
że tęskni za Nathan'em. Niby się
wyrzalił, ale coś czułam, że to nie
wszystko.
- Nie marty się.- przytuliłam się
do jego klatki.- Gdy będzie ci coś
leżeć na sercu mów mi. Ja cię
zawsze wysłucham.
- Dziękuję.- zacisnął swój uścisk.-
Coś ci zaśpiewan teraz.-
zaproponował.- "Taken".
Liam zaczął śpiewać, a ja znowu
usnęłam w jego ramionach.
Obudziło mnie ostre słońce.
Poprawiłam się do pozycji
siedzącej. Koło mnie skał jeszcze
Li.
­ri.pinger.pl/pgr318/­
b5116ad7002c47b05144cc37/­
liam_sleeping.jpg
Wyglądał tak słodko.
Przykryłam go kocem i delikatnie
wyskoczyłam z wozu.
Przeciągnęłam się i rozejrzałam.
Po mojej lewej stronie, jakieś 30
metrów ode mnie stały namioty
paczki. Nikogo nie widziałam,
więc uznałam, że jeszcze drzemią.
Wyciągnęłam telefon, była 9:24.
Postanowiłam, że przejdę się nim
reszta wstanie.
Zabrałam bluzę i ruszyłam.
Wszędzie były pustki. Żadnych
domów, sklepów, tylko same łąki
i drzewa.
Przeszłam dość duży kawałek, aż
zauważyłam mały staw. Wokół
niego rosło wiele wierzb
praktycznie go zasłaniając.
Szybko tam poszłam.
Nad woda siedziało kilka dzikich
kaczek, ale na mój widok uciekły.
Wdrapałam się na niewysokie
drzewo i rozłożyłam się w jego
gałęziach. Od razu przypomniały
mi się czasy dzieciństwa w
Polsce. Gdy byłam mała cały czas
chodziłam po gałęziach
najwyższych drzew zjadająć
czareśnie.
Miłe wspomnienia, pomyślałam.
Nagle dostałam sms'a:
Gdzie uciekłaś?
Uśmiechnęłam się sama do siebie
widząc, że to wiadomość od
Liam'a. Szybko mu odpisałam:
Jestem na spacerze. Nie chciałam
cię budzić
LIAM:
A mogę się dołączyć? ;>
JAN:
No jasne! Jestem nad stawem.
LIAM:
A w którą stronę mam iść?
JAN:
Na zachód.
LIAM:
To czekaj na mnie
*10 min. później*
Nadal siedziałam na gałęzi i
czekałam na Li. W końcu
znaczyłam go. Stanął dokładnie
pod drzewem, na którym byłam.
Badawczo rozglądał się.
- Jan?- zawołał niepewnie.
Z uśmiechem przygrywkam
wargę. Zmierzyłam wzrokiem
odległość między mną a nim.
A co tam, pomyślałam i
skoczyłam Payne'owi na plecy.
Oboje zwaliliśmy się na ziemię.
Wybuchnęłam śmiechem.
- Zwariowałaś?- zapytał śmiejąc
się.
- Bardzo możliwe .- starałam
się złapać oddech.
Jian obrócił się na brzuch kładąc
się na mnie.
- Liaś zgnieciesz mnie, ha ha ha
- Powtórz to.- poprosił.
- Ale co?
- Moje imię.
Wyszczeżyłam się szeroko i
spełniłam jego prośbę.
- Liaśśś
Ten uśmiechnął się uroczo, a ja
poczułam motyle w brzuchu.
Patrzyłam w te jego brązowe
oczy nie mogąc się ogarnąć.
Głośno przełknęłam ślinę, a no
przygryzł dolną wargę.
- Nie rób tak.- odparłam czując jak
serce mi staje
- Ale jak?- zapytał powtarzając
gest.
- Właśnie tak.- sparodiowałam
go.- Chcesz, żebym umarła.
- Chciałbym raczej coś innego.
Po tych słowach odgarnął
kosmyk włosów z mojego czoła,
po czym tą samą ręką złapał mnie
za policzek. . .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
10.05.12r.- Czwartek, dzień wyjazdu

"Jasper"
- Wziąłeś wszystko?!- pytała podekscytowana Jan.- Gdzie moja torba?
Siostra biegała po całym domu przesłalując z jednego miejsca w drugie.
- Janet, Janet.- uspokajała ją Kat.- Chłopaki już czekają na nas.
- Ale. . .
- Napewno wszystko masz.- zapewniła ją.
Ta westchnęła uśmiechając się. Kiwnęła głową, a ja wziąłem ich bagaż. Kat zamknęła drzwi i powiedziała:
- No to wycieczka!
Gdy weszliśmy na du Paulina zeskoczyła z maski czarnego dżipa.
- No nareszcie!- ucieszyła się.- Co tak długo?
- JJ pewnie nie zabrała wszystkiego co chciała, co?- zażartował Lou, a blondynka odparła:
- Może i tak.
Ja schowałem walizki do bagażnika w samochodzie Louis'a. Jedna torba- moja- nie zmieściła się więc wrzuciłem ją do nas na pakę.
Kat wsiadła do samochodu Tomlinson'a, a Paula wraz z Malik'iem do drugiego pojazdu.
Ja z Hazzą szybko wskoczyliśmy na swoje miejsce.
- O Boże, zaraz wracam.- powiedziała Jan.
- Coś się stało?
- Zeszyt!- krzyknęła i wbiegła do budynku.
- Jaki zeszyt?
- Z jej pracami.- wychwkiła przez okno głowę Kat.
- No tak. Nie rusza się bez niego.- pokiwałem głową.
Po minucie siostra zbiegła na du i podeszła do auta.
- Mogę?- wyciągnął do niej rękę szatyn.
Ta uśmiechnęła się i Li pomógł jej wejść na naczepe.
Jan szybko usiadła w tylnej części skrzyni, a Payne w drugim kącie przy niej.
Harry z wielkim uśmiechem przysunął się do mnie i szepnął:
- Wygrałem.
No tak, pomyślałem, zakład. Spojrzałem na loczka i również cicho odpowiedziałem:
- To co mam zrobić w nagrodę?
Ten wyruszył ramionami.
- Coś wymyśle.
Pomachałem w stronę Louis'a, że możemy jechać. Ten zatrąbił i ruszył, a Zayn tuż za nim.
- A tak wgl. to gdzie się zatrzymamy?- zapytała blondynka.
- Lou na o tym zdecydować.- odparł Harry.
Ta pokiwała głową i zajęła się sobą.

"Janet"
Było już ok. 19.00. Zrobiliśmy kilka przystanków, a teraz szukaliśmy miejsca na nocleg.
Loczek z moim bratem grali w coś na laptopie, który zabrał, a Li słuchał muzyki.
Postanowiłam, że wyciągnę koc i się nim okryje.
Przesunęłam się w stronę plecaka odrywając plecy od oparcia. Pogrzebałam chwilę i wyciągnęłam miękki koc.
Przykryłam się nim i już chciałam wrócić do swojej pozycji, ale gdy się oparłam nie poczułam metalowej blachy. Obróciłam głowę i znaczyłam śliczne, brązowe oczy.
- Liaś co ty wyprawiasz?- zapytałam.
Ten przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej i mocno objął ramionami.
- Lubię kiedy tak do mnie mówisz.- posłał mi najcudowniejszy uśmiech na świecie.
Przez moją głowę przeszło milion myśli- wszystkie dotyczące jego.
Szybko obróciłam głowę udając, że chce ją oprzeć o niego.
Gdy to zrobiłam no jeszcze czulej mnie objął. Nie powiem, bardzo mi się to podobało. To uczucie ciepła i jego bliskości było. . . Wyjątkowe.
Przymknęłam oczy i chłonęłam to uczucie.

Obudził mnie lekki wstrząs. Samochód zgasł i usłyszałam głos Harry'ego.
- Śpi?
- Tak.- odparł Liam.
Trzasnęły drzwiczki i do rozmowy przyłączył się Zayn i Paulina.
- Może ją zaniose do namiotu, tylko go rozłoże?- zaproponował mulat.
- Nie.- wzmocnił uścisk.- Nie chce jej budzić.
Ktoś coś szepnął, a Li dodał:
- Zostanę tu z nią. Gdy się obudzi przyjdziemy.
- No jasne.- odparł Jazz.
Słyszałam jak wyciągają swoje rzeczy z bagażnika drugiego samochodu.
Jeszcze przez chwilę było słychać jakieś szmery i stuki, aż w końcu nastała cisza.
Powoli otworzyłam oczy. Do okoła nie widziałam nikogo z naszej paczki, same drzewa i piękne niebo.
Zastanawiałam się czy nie podnieść się i pokazać Liam'owi, że nie śpię, ale ten nagle zaczął szeptem śpiewać.
Nie znałam tej piosenki, ale była urocza. . .
  • awatar Time heals all wounds: ojeju... Jakie to boskie!!! Normalnie jak czytałam to ... No nie wiem!!! Ale boski jest!!Genialny!!! ♥
  • awatar Gość: OMG jaki boski *.*
  • awatar LILO <3: @W. Niam Hayne: Heh, cieszę się, że ci się podoba. Dzięki takim reakcja ja też się cieszę :D :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Harry"
Właśnie z Lou, Katie i Liam'em wchłaliśmy na chatę Malik'a. Chciał przedstawić nam dziewczynę z klubu. Byłem bardzo ciekawy jak wygląda i wgl.
Zadzwoniliśmy do drzwi i weszliśmy do środka. Na kanapie siedział już Jazz z siostrą. Z tego co zauważyłem świetnie się dogadywali.
- Cześć wszystkim!- uśmiechnęła się szeroko Kat.
Mulat szybko przedstawił nas dziewczynie.
Z tego co się dowiedzieliśmy Paulina- bo tak miała na imię- niedawno przyjechała tu z Polski. Gdy oznajmiła rodzicom, że nie chce kontynuować nauki, ci wyrzucili ją z domu. Postanowiła nie przejmować się tym i wyjechać w poszukiwaniu pracy.
Przybrana siostra załatwiła jej lokum w Londynie i teraz siedzi tu z nami.
- I jesteś tu teraz całkiem sama?- zapytałem.
- Taaa.- zaśmiała się.- Oprócz was nie mam tu nikogo.
- No to teraz każda wolną chwilę będziesz spędzać z nami.- stwierdził Loui.
- O ile masz ochotę.- dodała Janet.
Paulina od razu potwierdziła, że nie ma nic przeciwko propozycji Tomlinson'a.
- Może macie ochotę coś zjeść?- zapytał Zayn.
Gdy ten poszedł po jakieś przekąski dziewczyny zaczęły wypytywać o wszystko dziewczynę.
- Ile masz lat?
- 20.
- Masz chłopaka?
- Nie.
- Czego słuchasz?
- Rock'u, trochę Pop'u. . .
- A ulubiony aktor?
- Paul Wesley i Ian. . .
- A kolor?
- Dziewczyny!- przerwał go Liam.- Dajcie jej spokój, co?
- Liaś ma rację.- poparła go przepytywana.
- Liaś?- zdziwił się nie zgrabnie powtarzając.
- To takie zdrobnienie twojego imienia.- wyjaśniła.- Po Polsku.
- O jak słodko!- objąłem go ramieniem.

W trakcie, gdy oglądaliśmy film Jasper zaproponował by Paula pojechała z nami w maju.
Ta bez wachania zgodziła się. Wszyscy byliśmy zadowoleni, że całą paczką niedługo wyjedziemy.
- To ja mam jeszcze pytania do was.- powiedziała Paulina.
- Mów śmiało.- zachęcił ją blondyn.
- No. . . Jak to jest. W sensie z wami?
- To znaczy?
- No zauważyłam, że Kat i Louis są parą, a reszta?
- Chodzi ci o takie podstawowe informacje, tak?
Ta kiwnęła głową.
- No to tak.- zaczął.- Ja i Jan jesteśmy rodzeństwem- bliźniakami.
Paulina spojrzała na dziewczynę na co ona odpowiewiała uśmiechem.
- Katie to nasza kuzynka.
- "Siostra"- zaśmiała się szatynka.
- Co jeszcze. . . - zastanowił się blondyn.
- Ja i Jasper jesteśmy homoseksualistami.- dodałem.
- Tak, to ważny fakt.- stwierdziła zjadająć kostkę czekolady.
Nastała dziwna cisza. Nie miałem pojęcia co zrobić by ją przerwać.
Kat klasnęła w dłonie i powiedziała ochoczo:
- Zaśpiewajcie coś! Proszę.
Spojrzałem na chłopaków. Zayn wyruszył ramionami, a Lou przytulił swoją dziewczynę:
- Ja dla ciebie zaśpiewam.- cmoknął ją w policzek.
- Zaśpiewany, ale co?- zapytał Liam.
- "Give me love" Ed'a Sheeren'a.- zaproponowałem.
- Mogę, wam to zagrać, tylko. . .
- Mam gitarę, przyniosę.- zaoferował Zayn i po chwili przyszedł z instrumentem.
Katie nastroiła ją i pociągnęła kilka razy za struny.
- Ty też.- spojrzała na blondynkę.
Ta wywróciła oczami. Dziewczyna zaczęła grać. Spontanicznie zacząłem, a po sekundzie reszta paczki przyłączyła się. Nawet Janet. Muszę przyznać, że miała dobry głos.
Gdy skończyliśmy Katie zaczęła się śmiać.
- Zadowolona?- wystawiła jej język kuzynka.
- Tak, bardzo.- Pokiwał zadowolona głową.
- Dlaczego nie powiedziałaś, że śpiewasz?- zapytała nasza nowa znajoma.
- No właśnie.- dodał Li.
- Bo nie śpiewam. Rysuje, ale nie śpiewam.
- Ta właśnie słyszeliśmy JJ.- wapniał się Tomlinson.
Dziewczyna spiorunowała go spojrzeniem, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
- Kat musisz na wyjazd zwiąźć gitarę.- stwierdziłem.- Będziesz mam grać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Katie"
Było sobotnie popołudnie. Siedziałam przy kompie i dodawałam na tt wspólne zdjęcia z Louis'em.
Właśnie, Louis? Zawiózł wczoraj Zayn'a i jakąś dziewczynę do szpitala. Ciekawe co z nią?
- Robię kawę ty też chcesz?- przerwała moje rozmyślania Jan.
- Mamy kakao?
- Chyba nie. . . Zaraz sprawdzę
- Spoko ;D
Kuzynka uśmiechnęła się i poszła do kuchni.
Poprzeglądałam jeszcze kilka newsów, gdy dostałam wiadomość od Zayn'a:
ZAYN:
Hej Kat. Masz czas?
KATIE:
Jasne! Co jest?
ZAYN:
Mogę wpaść za 15 min?
KATIE:
No jasne, czekam

Wyłączyłam laptopa i poszłam do kuchni. Kuzynka właśnie przygotowała napoje. Pomogłam jej zanieść wszystko do salonu.
- Czy mogłabyś zrobić jeszcze jedną kawę? Zayn przyjdzie.
- Jasne.- kiwnęła głową i poszła.
Po kilku minutach wróciła z kubkiem gorącej kawy, w tym samym momencie zadzwonił dzwonek.
Szybko otworzyłam drzwi, a do środka wszedł mulat.
- Hej dziewczyny!- przytulił każda z osobna.
Usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy rozmawiać.
- I co z tą dziewczyną?
- Z Pauliną? Dobrze, idę dziś do niej.
- A co jej tak wgl. było?
- Miała rozbitą głowę, a poza tym to już nie ważne.
- Ważne, że jest zdrowa.- stwierdziła Jan.
- Też tak myślę.- uśmiechnął się.
Gdy wypiliśmy kawę kuzynka postanowiła, że pójdzie się przejść. Po jej wyjściu Zayn zaczął mówić:
- Podoba mi się.
- Paulina?
- Tak.- ukazał swoje białe zęby.- Jest. . . Taka jak ja.
- To znaczy?
- Pyskata, wygadana. Nie ucieka od wyzwań!
Roześmiałam się.
- No to faktycznie.
- Obiecałem, że przyjdę do niej.
- To miło z twojej strony, że tak się troszczysz o nią.
Ten kiwnął głową robiąc dumną minę.
- A o której chciałeś tam pójść?
- Na 17, a co?
Zerknęłam na wyświetlacz telefonu.
- No bo jest za dziesięć
Chłopak zerwał się na równe nogi mało nie zwalając kubków ze stolika.
- Muszę lecieć!- krzyknął podchodząc do mnie.- Dziękuję za kawę.- mocno mnie przytulił i wyszedł.

"Paulina"
Leżałam na tym cholernym łóżku strasznie się nudząc.
O tyle dobrze, że już jutro wychodzę, pomyślałam.
Wpatrywałam się tępo w sufit, gdy nagle do sali wpadł nagle Zayn. Ciężko dysząc rzucił się na moje łóżko.
- Hej.- uśmiechnął się szeroko.
- Cześć.- odwzajemniłam gest.- A ty co taki zmęczony?
- Trochę zagapiłem się z czasem. . . No, ale zdarzyłem.
Zaśmiałam się. Mulat odetchnął głęboko.
- Jutro już wychodzę
- Poważnie?- ożywił się.- To musisz do mnie przyjść.
- Muszę?
- Tak! Poznasz moich przyjaciół i wgl. No nie daj się prosić.- zrobił słodki dziubek.
Wywróciłam oczami, a ten zrobił jeszcze słodszą minkę.
- Przyjdę.- odparłam.- Ale musisz po mnie przyjść.
- Zawsze i wszędzie.- zadeklarował się.
Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i ciągle śmialiśmy się. Zayn naprawdę był miły. Ale, gdy coś mówił i przygrywał dolną wargę na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech.
- Czym się interesujesz? Hobby.
- Snowboard.- odparłam z dumą.
- Wow! I co bierzesz udział w jakiś zawodach czy coś?
- Byłam dwukrotną mistrzynią juniorów.
Mulatowi opadła szczęka, a ja wybuchłam śmiechem.
- Bo się oślinisz, ha ha. - powiedziałam przymykając mu dłonią usta.- A twoje hobby?
- Lubię śpiewać.
- Poważnie? A mógłbyś mi coś zaśpiewać?
Chłopak uśmiechnął się skromnie i powiedział:
- To może to.
Nabrał dużo powietrza do płuc i zaczął śpiewać "Wanderwal" zespołu Casis.
Byłam zachwycona jego głosem. W każdą zwrotkę wkładał tyle serca.
Choć wzięłam go za chłopaka, który chodzi własnymi drogami i jest typem Bad Boy'a, to teraz, gdy siedzi przy mnie na łóżku i śpiewa. . . Tak po prostu z siebie. . . Jest naprawdę miłym i słodkim chłopakiem.
Oczywiście był taki przez cały czas, ale teraz jest to łatwiej dostrzec.
  • awatar Gość: Czekam na więcej, czekam na więcej!!! :))
  • awatar Gość: o matko jaka ty jesteś wspaniała <3 nie masz większej fanki niż ja,możesz mi uwierzyć na słowo <3 <3 <3
  • awatar Jaram się nimi jak Lou marchewkami ;d: Genialny ;DD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
"Zayn"
Od pół godziny siedzieliśmy na szpitalnym korytarzu.
Louis rozwiózł wszystkich do domu, a teraz dzielnie siedział i wspierał mnie w szpitalu.
Byłem mu bardzo wdzięczny za wszystko.
- Stary, jest bardzo późno, wracaj do domu.- powiedziałem.
Ten spojrzał na mnie pobłarzliwie.
- No co ty.- uśmiechnął się.- Zaczęłam.

Po chwili z sali wyszedł lekarz.
- Wszystko jest dobrze.- zwrócił się do mnie.- Założyliśmy kilka szwów, to wszystko.
Odetchnąłem.
- Mogę ją znaczyć?
Lekarz spojrzał na swój zegarek.
- Tak, ale jakieś 15 minut, dobrze?
Pokiwałem wyrozumiale głową. Szybko zerknąłem na Lou. Chłopak kiwnął głową, a ja poszedłem do Pauliny.
Gdy wszedłem do pokoju ta leżała w pozycji siedzącej.
- Ty mnie tu przywiozłeś?
Skinąłem głową.
Szatynka uśmiechnęła się lekko.
- Dzięki
Usiadłem przy niej i też posłałem jej uśmiech.
- I co?
- Co, co?- zdziwiłem się.
- Co z tymi kolesiami?- zaśmiała się.
W tym momencie rozbawiła mnie. Leżała w szpitalu z pozszywaną głową, a martwi się o takie drobnostki.
- Dostali ode mnie i Jasper'a po mordzie i zwiali.
Dziewczyna wyszczeżyła się.
- Kim jest Jasper?
- To mój przyjaciel, jeden z wielu
Paulina poprawiła się by wygodniej jej się siedziało.
- Czemu do mnie przyszedłeś?- zapytała nieoczekiwanie.
- Czekam na odpowiedź ;D
- Odpowiedź, na co?
- Czy dasz mi teraz do siebie numer
Rozpromieniała. Szczeżyłem się jak głupi do sera widząc jej śliczny uśmiech.

Po krótkiej rozmowie i otrzymaniu numeru do pokoju wszedł Louis.
- Stary, musimy się zbierać.- powiedział.
- Już.- kiwnąłem głową.
- Jasper?- zwróciła się do szatyna.
- Nie, Louis.- uśmiechnął się.- Miło mi.
- Wzajemnie.- powiedziała po czym zwróciła się do mnie.- Dzięki, że przyszedłeś.
- Jutro też wpadne.
- Nie musisz.
- Ale chce
Pożegnaliśmy się i Lou odwiózł mnie do domu.


I co wy na to? Tak wiem krótki, ale jakoś musiałam skończyć sprawę z Pauliną. Obiecuje, że jeszcze dziś pojawi się 18 rozdział
Proszę, zostawiajcie komentarze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Zayn"
Siedzieliśmy przy stoliku rozmawiając o wszystkim, gdy nagle muzyka ucichła.
- Jak się bawićie?- zapytał DJ, a tłum odpowiedział krzykiem.- Zaczynamy godzinę zamówień!- znowu podniosła się wrzawa, a z głośników poszedł kolejny kawałek.
Nagle do stolika podbiegł loczek. Złapał Jan za rękę.
-Chodź! Zatańczymy!
Ta pokręciła przecząco głową. Harry zrobił dziubek jak małe dziecko.
- Dobrze, dobrze =p- wstała i poszli na parkiet.
Śmiejąc się kręcili się między innymi balangowiczami.
- Poproś ją wkońcu do tańca.- powiedziałem do Li widząc jak wpatruje się w parę.
- Co?
- Przez cały wieczór patrzysz się na nią jak na kawał mięsa.- zaśmiałem się.
- Przestań.- westchnął.- Co ty wygadujesz.
Ja uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Jak nie zrobisz tego to ja zadziałam.
Ten nie odezwał się, a ja postanowiłem spełnia groźbę.
Podszedłem do stołu i szepnąłem do ucha DJ'a. Ten uśmiechnął się i od razu spełnił moją prośbę.
- A teraz dedykacja dla dwójki przyjaciół: Jan i Liam'a od. . .
- Malik'a.- puściłem oczko.
Po sali rozległa się wolna melodia.
Janet siedziała właśnie przy barze i posyłała mi uśmiech. Odwzajemniłem go i szybko zrobiłem do szatyna.
- Idź do niej!- wypchnąłem go z kanapy.
Nieśmiało podszedł do niej i poprosił do tańca. Blondynka zgodziła się, wtuliła w Payne'a i zaczęli tańczyć.
Byłem dumny z kumpla ;D

Obserwowałem jak wszyscy bawią się na parkiecie, gdy postanowiłem pójść po drinka.
Usiadłem przy barze koło ślicznej szatynki.
- Co podać?- zapytał barman.
Zamówiłem drinka i przysunąłem się do dziewczyny.
- Zayn.
- Paulina.- odparła nie podnosząc głowy
Barman podał mi szklankę z alkoholem.
Dziewczyna albo ma zły dzień i nie chce ze mną rozmawiać, pomyślałem, albo totalnie mnie olewa.
- Jesteś tu sama?
- Ta.
I znowu cisza.
- Czy. . .
- Czego ty ode mnie chcesz?- pierwszy raz spojrzała mi w oczy, a w jej twarzy coś drgnęło.
- Chce pogadać. Masz coś przeciwko?
Ta wyruszyła ramionami.
- Palisz?
Skinąłem głową.
To chodź.- złapała mnie za nadgarstek i zaczęła przedzierać się przez tłum.
Bez mrugnięcia okiem szturchała i popychała innych by dojść do drzwi.
Ostra, pomyślałem, a na mojej twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech.
Gdy wyszliśmy na zewnątrz poczułem przyjemne zimno. Stanęliśmy za rogiem budynku, a dziewczyna wyciągnęła z kieszeni bluzy paczkę fajek. Poczęstowała mnie i zapytała:
- A ty, sam?
- Nie.- zaciągnąłem się.- Z przyjaciółmi.
Uniosła brwi.
Chwilę przypatrzałem jej się, ale nadal była dla mnie tajemnicza.
- Czemu tak na mnie patrzysz?- zapytała miłym tonem.
- Staram się cię rozgryźć.- spojrzałem przenikliwie.
Ta przygasiła butem kiepa i odparła:
- Otworze się przed tobą gdy będzie pora. Nie musisz wszystkiego wiedzieć, prawda?
Zgodziłem się kiwając głową.
- Więc może. . . Dałabys mi numer do siebie? Żebym mógł cię rozgryźć ;P
Dziewczyna nabrała powietrza w płuca chcąc udzielić mi odpowiedzi, gdy nagle usłyszałem ten ochrypnięty głos.
- Matty.- zawołał do kumpla.-Zobacz kogo spotkaliśmy.
Szatyn zlustrował mnie wzrokiem i prychnął śmiechem.
- Znasz tych kolesi?- zapytała.
- Niestet tak.- odparłem stając krok przed nią.
Matty i jego brat z krzywym uśmiechem na twarzy podeszli do nas.
- Masz nam coś do powiedzenia?
- Chyba tylko tyle, że żałuje.
Ci roześmiali się kpiąco.
- Tak a czego?
- Że tak szybko zwialiście i nie mogłem was sprać ;/
Z twarzy Jerry'ego odrazu zszedł głupkowaty uśmieszek.
Paulina zaśmiała się widząc ich reakcję.
- A tobie co tak do śmiechu?- burknął szatyn.
- Diewczyne zostaw w spokoju!- zasłoniłem ją obronnie ramieniem.
Ta jednak odepchnęła je i powiedziała lekceważąco.
- Myślisz, że mnie zastraszysz?- prychnęła.- Dorośnij chłopczyku.
Słysząc to wybuchnąłem śmiechem- szybko tego pożałowałem.
Matty z całej siły przyłorzył mi w brzuch. Schyliłem się w pół.
- Odwal się.- krzyknąła Paulina popychając go do tyłu.
Ten jednak nic sobie z tego nie zrobił. Odepchnął ją tak mocno, że ta osunęła się po ścianie, leżała na chodiku.
Wkurzony rzuciłem się na cłopaka. Dstał kilka razy pożądnie w morde, ale zaraz do pomoc przszedł mu brat.
Okładali mnie pięściami i kopali po torsie, gdy nagle Matty odsunął się, a raczej został odsunięty.
Zobaczyłem tylko blond czuprynę i brunet już leżał na ziemi.. Dostał jeszcze jeden cios i już był unieszkodliwiony.
Jasper szybko złapał drugiego chłopaka i odciągnał ode mnie. Nic mu nie zrobił bo Jerry szybko się wycofał. Podniósł brata i uciekli.
Szbko uklęknąłem przy Paulunie i delikatie podniosłem jej głowe.
- Paulina?- ta była nieprzytomna.
Ngle zaważyłem coś dziwnego.
- O k#*@a!
- Co jest?- zmartwił się Jazz.
- Leć po Louis'a.
- Ale....
- Idź! Powiedz żeby szykował samochód.- krzknąłem a ten pobiegł.
Na mojej dłoni, która podtrzymywała głowę dziewczyny była plama krwi. Przypuszczałem, że Paulina ma rozbitą głowę.
Marszcząc brwi, patrzyłem na jej przymkniąte powieki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
MAM DO WAS WIELKĄ PROŚBĘ. W szkole dostałam propozycje aby moja "pisarska twórczość" została opublikowana w gazetce szkolnej. Fragmenty mojego opowiadania muszę zanieść na jutro. Prośba jest taka: w komentarzach napiszcie fragmenty mojego opowiadania lub rozdziały, które podobały wam się najbardziej. A ja wybiorę je do publikacji. PROSZĘ POMÓŻCIE MI I NAPISZCIE. A ja obiecuję, że dziś pojawi się druga cześć 17 rozdziału <3 Pozdrawiam ;*
  • awatar Gość: Ja zdania nie zmieniam, najlepszy był fragment od "28.03.12r.-Środa "Katie" " - mój ulubiony :**
  • awatar Liasiowa: @Elena Salvatore: Dziękuję <3
  • awatar Elena Salvatore: Podszedłem do niej, złapałem w biodrach i obkręciłem wokół własnej osi. - Wygladasz niesamowicie.- pocałowałem ją. - Dziękuję.- przytuliła mnie. To z 17 rozdziału podobało mi się najbardziej <3333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Louis"
30.03.12r.- Piątek
Wraz z Harry'm wpadliśmy na pomysł, aby dzisiejszy wieczór zamiast przed telewizorem spędzić w klubie. Chłopcy zgodzili się bez gadania. Teraz musiałem zadzwonić do dziewczyn.
Wybrałem nr. do Katie, a ta po pierwszym sygnale odebrała.
- Hej kochanie.
- Hej kotku. Coś się stało.- zapytała.
- Czy miałybyście ochotę zmienić plany na dziś wieczór? Zamiast oglądać film wszyscy pójdziemy na dyskotekę.
Chwilę się zastanowiła.
- No nie daj się prosić.- powiedziałem milusim głosem.
Ta zaśmiała się cicho po czym odparła:
- Przyjdziemy, tylko o której?
- Osiemnasta?
- Jasne.
- To co, może przyjdę po was.
- Nie trzeba, naprawdę. Spotkamy się pod klubem.
- Okey.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.- cmoknąłem do słuchawki i rozłączyłem się.
- I co.- zapytał loczek.
- Spotkamy się z nimi na miejscu.
- Świetnie.
Nagle uśmiechnął się szeroko ukazując swoje zębiska.
- Co się cieszysz?
- Będziesz z nią tańczyć?
- Z Kat? No raczej
Hazza zaczął się śmiać, a ja zrobiłem minę w stylu WTF.
- A co masz wątpliwości? Mhm. . . ;p
W tym momencie zacząłem zabawnie tańczyć. Styles położył się na kanapie i zwijał się ze śmiechu.

Zbliżała się 18. W czwórkę staliśmy przed wejściem do klubu. Nagle pojawił się Malik.
- Stary, co tak długo?
- To- pokazał na swoją twarz.- Samo się nie zrobi
Parsknęliśmy śmiechem. Zayn poprawił włosy i zapytał:
- A gdzie siostrzyczki?
- Już powinny być.- odparł blondyn.
- Stary.- szturchnął mnie Payne.- Patrz.
Odwróciłem głowę. Moje usta otworzyły się szeroko po czym wygięły się w uśmiech.
Przed nami stała Kat i Jan. Były śliczne.
Janet miała na sobie niebieską sukienkę.
(...) W ręku trzymała szarą marynarkę, którą chyba przed chwilą ściągnęła.
W tym momencie była na równi z Liam'em, a to przez czarne buty na koturnie. Na ramiona opadały jej podkrenne włosy.
A Katie. . . O Boże!
Ubrana w czarne leginsy, kremówę szpilki i zwiewną biała bluzkę była śliczna. Do tego czarna skórzana kurtka podkreślała jej talię ;D
Włosy związane w luźnego warkocza jeszcze bardziej dodawały jej uroku.
Nie mogłem oderwać od niej wyroku, po prost była prześliczna.
- WOW!- powiedzieliśmy całą piątka, a te zaśmiały się.
- Coś nie tak?- zapytała moja dziewczyna.
Boże jak to świetnie brzmi -"Moja" <3
Podszedłem do niej, złapałem w biodrach i obkręciłem wokół własnej osi.
- Wygladasz niesamowicie.- pocałowałem ją.
- Dziękuję.- przytuliła mnie.
- Ty też ślicznie wygladasz.- mulat objął ramieniem blondynkę.
- Lizus =p.- zażartowała i cmoknęła go w policzek.
- Wchodzimy?- zapytał jej brat.
Zgodnie kiwnęliśmy głowami, a ochroniarz wpuścił nas do środka. Na sali bawiło się już dużo osób. Usiedliśmy przy stoliku na rubinowej kanapie.
- Co wam zamówić?- zapytałem.
- Pół pomarańczowy.- powiedzieli jednocześnie Li i Janet.
- JJ jak zawsze.- zaśmiał się Jazz.
- Nie znoszę tej ksywy.- westchnęła.
- To już wiem jak cię nazywać.- wystawiłem jej język.
Reszta paczki poprosiła o drinki. Gdy przyniosłem wszystko do stolika od razu porwałem Katie do tańca. Przez chwilę opierała się, ale w końcu uległa.
Tańczyliśmy w tłumie innych ludzi, a kontem oka zauważyłem, że Styles szeroko uśmiecha się w naszą stronę. Dobrze wiedziałem o co mu chodzi, ale w tym momencie swoją całą uwagę skupiałem na swojej Katie.


BYŁBY DŁUŻSZY, ALE NIE MAM JUŻ SIŁY. . .
 

 
Hejka wszystkim!
Na prośbę mojego przyjaciela wstawie jutro nowy rozdział. Nie wiem czy na 100% bo jestem chora i nie wiem czy dam radę. Bardzo się postaram, żeby jutro pojawił się nowy.
POZDRAWIAM <3
  • awatar Gość: Suuuper :) Już odliczam godziny! Kocham to czytać <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jeżeli macie jakieś pytania, nie koniecznie związane z blogiem to piszcie. http://ask.fm/Liasiowa
 

 
"Liam"
Siedziałem już w domu przed telewizorem i zastanawiałem się czy nie zadzwonić do Camil. W sądzie sama proponowała bym od czasu do czasu dzwonił do małego- wie czemu nie.
Wyszukałem w kontaktach nr. do dziewczyny i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po 3 sygnałach odebrała.
- Liam?- usłyszałem jej głos.
- Cześć Camil. Jest Nathan?
- Poczekaj chwilke.
Domyśliłem się, że poszła po niego. Słyszałem tylko jakieś szmery, aż w końcu w słuchawce odzywał się Nathan.
- Tati!- pisnął radośnie.
- Hej kochanie.- na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.- Opowiadaj co u ciebie? Jak się czujesz?
- Dobzie. Mama kupiła mi duzio zabawek.
- To świetnie
- A cio u ciebie? Po. . . Pogodziłeś się z Jan?
- Eee. . . Tak.- troche się zdziwiłem.- A czemu pytasz?
- Bo mówiłeś, że przypomnisz jej o mnie.
Rozczuliłem się.
- Napewno pamięta.- zapewniłem go.
- A kiedy przyjedziecie?
- Nie wiem synku.
Westchnął.
- Ale obiecuje, że przyjadę. Nie wiem kiedy, ale przyjadę.
Mały zaśmiał się, a w słuchawce odezwała się dziewczyna.
- Już pobiegł do siebie.- poinformowała mnie.- I . . . Naprawdę przyjdź. Nathan ucieszyłby się.
- Przyjadę. Nie złamie obietnicy.
- Jak zawsze.
Porozmawialiśmy jeszcze jakieś 10 minut po czym pożegnaliśmy się.
- Powiedz Nathan'owi, że go kocham.
- Jasne. Do usłyszenia.
Odetchnąłem z ulgą. Na mojej twarzy pojawił się blogi uśmiech zadowolenia. Byłem szczęśliwy, że mój syn odnalazł się w środowisku Camil.
Nathan zawsze był dzielny ,więc to że sobie poradzi było oczywiste, ale zawsze jest ta dziwna obawa.
Zerknąłem na zegarek. Było za 15 szósta. W tym momencie przyszła mi na myśl Jan. Zaraz powinna kończyć pracę.
Może pójdę po nią?, pomyślałem.
Odprowadziłbym ją do domu, pogadał.
Bez dłuższego zastanowienia zabrałem kurtkę i wyszedłem.
Na zewnątrz było ciepło. Gdzie nie gdzie leżały resztki mokrego śniegu, a z rynien kapała woda. Było czuć, że idzie wiosna.


Stanąłem przy schodach do biblioteki opierając się o poręcz.
Po kilku minutach wyszła z jakąś rudą dziewczyną. Śmiały się niewiadomo z czego, aż prawie płakały.
Gdy blondynka zauważyła mnie posłała szeroki uśmiech. Pożegnała się z koleżanka i podeszła do mnie.
- A ty co tu robisz?- wtuliła się w moj tors.
- Chciałem cię odprowadzić.- odparłem mocno ją obejmując.
Znowu poczułem jaką jest drobna.
Ruszyliśmy w stronę bloku, w którym mieszkała.
- Dzwoniłem do Camil.
- Poważnie?! Co u małego?- zapytała podekscytowana.
- Dobrze. Cieszył się, że Cam kupiła mu nowe zabawki.
Zaśmiała się.
- Pytał się kiedy do niego przyjedziemy.
- My?
Pokiwałem głową.
- Bardzo cię polubił.
Ta znowu zaśmiała się.
- Uroczy maluch.- stwierdziła.
- Tak, bardzo.
- Po kimś to ma.- spojrzała na mnie, a ja uśmiechnąłem się nieśmiało.
Byliśmy już pod drzwiami do jej bloku. Przez szklane drzwi widziałem jak po holu z kąta do kąta chodzi portier.
- Dziękuję, że mnie odprowadziłeś.
- To nic wielkiego.
- Może wejdziesz na herbatę czy coś?
- Nie, dzięki. Nie będę wam przeszkadzać.
- Jak zwykle nienaganny.- spojrzała na mnie uroczo.
Podeszła o dwa kroki bliżej aby pożegnać się, gdy nagle poślizgnęła się. Szybko ją złapałem. Spojrzałem w jej niebieskie oczy. Tańczyły w nich małe iskierki.
- Jezu. . . - szepnąłem na ten widok.
Janet odwróciła na sekundę wzrok po czym znowu popatrzka na mnie. Spojrzałem na jej usta, a serce zaczęło mi bić jakby ktoś grał na nim jak na perkusji.
Widziałem jak na twarz Jan maluje się niepokuj.
- Ja. . . - odkrząknęła.- Dobrej nocy.- cmoknęła mnie w policzek i wyrwała się z objęc.
- Dobranoc.- machnąłem ręką, a ta weszła do środka.
Na mojej twarz pojawił się uśmiech, a po głowie chodziła jedna myśl:
- Prawie to zrobiłem.


I CO WY NA TO? LICZE NA KOMENTARZE, A I W NASTĘPNM ROZDZIALE POJAWI SIĘ NOWA POSTAĆ! <3
  • awatar Liasiowa: @cicha wielbicielka: Oj dobrze wiesz kochana <3
  • awatar Gość: o jakie boskie,a jaka to będzie postać ???
  • awatar black.violet: Cudo :) Liam^^ matko jak ja go kocham czekam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Chciałam dodać dziś ostatni rozdział przed pójściem do szkoły, ale wszystko mi się usunęło. Jestem taka zła. . . =/ Mam nadzieje, że wybaczyćie mi.

Teraz gdy znowu zaczyna się szkoła nie wiem kiedy będę dodawać rozdziały. Postaram się raz na tydzień, w weekendy.

Przykro mi =(
  • awatar Gość: Ja chcę nowe części częściej niż raz w tygodniu! :**
  • awatar Elena Salvatore: awww kiedy dasz mi nexta? Awww i kiedy ja wkraczam? ;D
  • awatar Liasiowa: @cicha wielbicielka : Dziękuje kochana! Mam nadzieje że będziesz częściej wpadać. KC H <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Liam"
29.03.12r.- Czwartek
Wraz z Hazzą, Katie, Jasper'em i Lou czekaliśmy w kawiarence na Zayn'a, który pojechał po Jan. Ta pracowała dziś na popołudniową zmianę, ale w trakcie przerwy obiecała się zjawić.
- Hej kochani!- przywitała nas siadając do stolika.
- Cześć. Zamówiłem ci kawę.- posłałem jej szeroki uśmiech.
- Dzieki
Po dwóch minutach starsza pani przyniosła nasze zamówienie.
- A zapomniałem wam coś powiedzieć.- zwrócił się BooBear.- Na nasz wyjazd mnie wziąźć dwa duże namioty. Są 4 osobowe więc akurat.
- Co akurat? Nie uważacie, że Kat i Janet powinny mieć osobny namiot?- zapytał blondyn.
- Braciszek boi się o siostrę i kuzynkę?
- Nie no, ale przeciesz. . .
- Jasper.- zwróciła się do niego szatynka.- Mi nie przeszkadza spanie z Lou w jednym namiocie.
Gdy to powiedziała Tomlinson wyciągnął spod stolika ich splecione dłonie.
- Od kiedy?!- pisnęła podekscytowana Jan.
- Od wczoraj <3
Zaczęły się chichrać, a mnie ogarnęło dziwne uczucie.
- Matko, baby!- jęknął Harry i zaczął się śmiać.
- I tak za nimi nie latamy, to co się przejmujerz.- dodał Jazz.
I znowu to samo dziwne uczucie. Nie mogłem przywyknąć, że jest no gejem tak jak loczek. Oczywiście nic nie miałem do tego, ale . . . Po prostu jeszcze nie przywykłem.
- A wracając do tematu.- przerwała moje rozmyślania Jan.- Sama wezmę sobie namiot, to żaden problem, a wy sobie tam podzielicie jak chcecie spać i wgl. Czy teraz zadowolony "tatusiu"?
- Oczywiście.- brat wystawił jej język.
Przez 15 min. siedzieliśmy i wygłupialiśmy się. Louis robił maślane oczka do Kat, a ta oblewała się rumieńcem. Widziałem jak mulat stara się nie patrzeć w ich stronę i zajął się rozmową z Hazzą.
- Ja musze już lecieć.- powiedziała Jan wstając od stolika.
Położyła na nim pieniądze.
- Nie żartuj.- odparłem.- Ja zapłacę.
Blondynka słodko się uśmiechnęła, a ja odwzajemniłem gest.
- Odwiozę cię.- zaoferował Malik i wyszli z kawiarni.
Louis postanowił odprowadzić Katie do domu, a my w trójkę poszliśmy się przejść. Po drodze rozmawialiśmy o wyjeździe i o tym, że Jazz tak pilnuje siostry.
- Nie uważacie, że Jan potrafi sama zadbać o siebie?- zapytał Harry.- A poza tym to chyba nie sądzisz, że coś moglibyśmy jej zrobić?
- Kat też.- dodałem.
- Przecież wiem, że są przy was bezpieczne, to wychodzi instynktownie.
- Ha ha drugi Daddy!- parsknął loczek.
- Jak to drugi?
Uśmiechnąłem się do blondyna i machnąłem ręką.
- To się skumplujecie.- dodał.- To o której mam umyć zęby i iść spać, he he?
Wywróciłem oczami.
- Bycie troskliwym i ułożonym to nic złego.- stwierdziłem.
- Oczywiście, że nie. Ale co zrobiłeś złego w swoim życiu? Rzecz, którą uważasz za "straszna".
Troche się speszyłem.
- No. . . Nie powiedziałem osobie na zdrowie.
Szatyn wybuchnął śmiechem.
- O stary!- złapał się za czoło.- TY POTWORZE! Ha ha ha!
Jasper spojrzał na niego z dezaprobatą, a ten zamilkł.
- Jan powiedziałaby, że to słodkie, a ja. . . No to ma jakiś urok.
Westchnąłem. Dlaczego Styles na z tym jakiś problem? Tak wychowali mnie rodzice i nie zmienię się, a poza tym według Jasper'a- Jan uważałaby to za słodkie, a mi to wystarczy.
- Stary, tylko się nie obrażaj.- szturchnął mnie chłopak.- Tylko żartowałem.
Złapałem go za ramię i dałem kuksańca w bok.
Właśnie podeszliśmy pod dom Jazza.
- To co, do piątku?
- No jasne.- pożegnałem się z chłopakami i poszedłem w swoją stronę.
  • awatar black.violet: Super ;) Jest ciekawe czekam
  • awatar Gość: Robi się coraz ciekawiej, czekam na więcej! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
28.03.12r.-Środa
"Katie"
Nasze relacje z chłopakami umocniły się. Zaprzyjaźniliśmy się i przynajmniej raz w tygodniu mieliśmy spotkania.
Byłam właśnie na spacerze, gdy ktoś złapał mnie za rękę.
- Hej śliczna.- uśmiechnął się szatyn.
- Hej Loui.- przytuliłam go.- A ty co?
- No wiesz, ładna pogoda, świeże powietrze i zobaczyłem cię z okna =D
- Żyć nie umierać.- zaśmiałam się.
Tomlinson przejechał dłonią po włosach i zapytał:
- Jakieś plany?
- Janet jest w pracy więc raczej nie, a co?
- To świetnie! Zapraszam na film, dobry deser no i oczywiście towarzystwo
Chłopak wyciągnął rękę i poszliśmy do niego.

Do pokoju, w którym mieliśmy oglądać przynieśliśmy bita śmietane i owoce.
- Co chcesz obejrzeć?
- Zdam się na ciebie.- odparłam zjadająć cząstkę pomarańczy.
Chłopak włączył film. Co chwilę miałam ochotę zerknąć na Louis'a.
Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Zamiast skupić się na filmie ciągle myślałam o oczach szatyna.
Musze wziąć się w garść, pomyślałam spuszczając głowę. Przez kilka chwil siedziałam tak bez ruchu.
- Ej, nie podoba ci się film?- zapytał przysówając się bliżej.
- No co ty.- uśmiechnęłam się.
Lou zrobił zatroskaną minkę, a ja starałam się ukryć rumieńce. Tomlinson westchnął po czym powiedział:
- Już troche się przyjaźnimy, prawda?
Kiwnęłam głową.
- To czemu nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Bo to nie jest takie proste, a poza tym. . . Nic się nie dzieje.
Lou kiwnął wyrozumiale głową i połorzył się na kanapie. Wyszczeżył się i poklepał swój brzuch. Poczułam jak moje policzki robią się gorące. Z nadzieją, że nie zauważył tego szybko położyłam się koło niego, a głową oparłam się o jego klatkę piersiową.

Oglądaliśmy nadal film, a ja byłam taka. . . Radosna Trzymając głowę na toprie Lou słyszałam każde uderzenie jego serca. Za każdym razem, gdy wciągał powietrze mogłam usłyszeć jak powietrze świszaczy w jego płucach.
W pewnym momencie szatyn połorzył na moich plecach rękę. Palcem przesówał po nich, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Mięśnie mojego brzucha skórczyły się pod wpływem ataku motyli.
- Lou ja musze ci coś powiedzieć.- zerwałam się do pozycji siedzącej.
Chłopak zrobił to samo siadając naprzeciw mnie.
- Ja. . . - zaczęłam lecz zapałko mi odwagi.
Louis złapał mnie chłodna dłonią za lewy policzek.
- Ułatwie ci to.- szepnął.
Przymykając oczy nachylił się w moją stronę i dotknął moich ust. Po ciele znowu przyszedł mnie dreszcz. Poczułam jak usta chłopaka wyginają się w uśmiech.
Po sekundzie pogłębił pocałunek, a ja to odwzajemniłam.
Jego miękkie usta były takie delikatne, a ja czułam jak oblewam się rumieńcem.
- Przepraszam, że tak długo czekałaś, kotku.- szepnął.
- Było warto.- mruknęłam i znowu go pocałowałam.


PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI. MAM NADZIEJE, ŻE PODOBA CI SIĘ HONORATA <3
  • awatar Gość: Jest coraz lepiej:) Bardzo fajnie i przyjemnie się czyta czekam na więcej:)
  • awatar Gość: Jest coraz lepiej:) Bardzo fajnie i przyjemnie się czyta czekam na więcej:)
  • awatar Kiss you <3: Fantastyczny <3 Ale jestem na ciebie zła bo mnie nie informujesz o rozdziałach
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Było ok. 9.00 gdy wstałem. Przeciągnąłem się i głośno ziewnąłem.
Gdy wziąłem prysznic ubrałem się w czarne spodnie i niebieską bluzę z kapturem.
Po zjedzeniu sniadania poszedłem obudzić dziewczyny po czym wyszedłem uzupełnić ubytki w ich lodówce.

Podchodząc do kasy z koszykiem zakupów zauważyłem, że stoi za nią loczek.
- Harry!- uśmiechnąłem się.
- Jasper! Co tam u was?- ukazał swoje białe zęby.- Wiesz co tam u siostry?
- A dobrze. Jeżeli chodzi o Liam'a to sprawa jest już załatwiona.
- To dobrze.- zaśmiał się kasując kolejne produkty.- A ty co takie duże zakupy? Impreza?
- Nie, dzień w towarzystwie dwóch wariatek, ha ha!
Harry skasował ostatnią paczkę ciastek, a ja dałem mu pieniądze.
- Może wpadłbyś do nas z chłopakami?
- Jasne. Kończę. . . O 14 to może o piętnastej?
Pokiwałem twierdząco głową. Umówiliśmy się w domu dziewczyn, a Hazza obiecał przekazać zaproszenie Liam'owi i Lou.
Po powrocie do domu powiedziałem Kat i siostrze, że zaprosiłem chłopaków na popołudnie.
- Zadzwonie po Zayn'a. No też powinien przyjść.- stwierdziła szatynka po czym poszła do siebie po telefon.
Zacząłem chować wszystkie zakupy, a Jan przyłączyła się.
- Mam dla ciebie no dla wszystkich propozycji.
Obróciła powoli głowę i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Co ty na to, żeby z początkiem wiosny pojechać gdzieś?
- "Gdzieś" to znaczy gdzie?
- No nie wiem, ogólnie gdzieś pojechać. Nieważne gdzie. Tak. . . Na kocią łapę. Spać gdzie się uda i wgl.
Siostra wyszczeżyła się. Już byłem pewien, że spodobał jej się ten pomysł. Lubiła podróżować, gdy byliśmy mali rodzice często zabierali nas na różne wypady, a ta cieszyła się jak nikt.

Dochodziła 15.00. Przyszedł już do nas Harry i Lou. Pomogli nam przynieść na stół ostatnie przekąski.
- Kto to wszystko zje?- zapytał zielono-oki.
- Na 7 osób to i tak będzie za mało.- zażartował Loui.
Dziewczyny tylko westchnęły.
- Czemu przyjaźnimy się z nimi? Musimy znaleźć jakąś kumpelę.- roześmiała się Kat, a blondynka poszła w jej ślady.
Zrobiłem głupią minę mówiąc:
- Nie podoba się towarzystwo?
- Oczywiście, że się podoba, ale nie mówcie mi, że nie chcielibyście mieć nowej "koleżanki"?
- Nie potrzebna mi nowa koleżanka.- odparł Hazza.
- Popieram.- dodałem z Lou.
Rozległ się dzwonek do drzwi. Tomlinson wpuścił do środka chłopaków.
- A ja chce koleżankę.- powiedział na powitanie mulat.
- Ta, ciebie też miło widzieć.- wystawiła mu język Jan, a my zaczęliśmy się śmiać.

"Louis"
Jazz włączył jakąś komedię "Kopciuszek- w rytmie muzyki."
- Dlaczego wy nas tak nie witacie?- obozyłem się widząc nagą dziewczynę owinięta wycieraczką. Stała przed domem starając się wejść do środka, gdy nagle pojawił się jakiś blondyn.
- Bardzo śmieszne.-bąknęła Jan.- A poza tym nie zasłużyłeś na takie widoki =D
- A to niby dlaczego?- zapytałem kiwając głową jak diva.
Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja nadal czekałem na odpowiedź.
- Takie widoki to tylko w filmach.- odparł Zayn.
- A poza tym- dodała Kat.- To żadko się zdarza.
- Czyżby?- zaśmiałem się-a loczkowi zżedła mina.
- Prosze cię. . . - jęknął.
- Błagam, nie chce znać szczegółów.- powiedziała przez śmiech.
Harry tylko wywrócił oczami. Spojrzałem na niego przepraszająco. Ten uśmiechnął się i puścił mi oczko.
- A właśnie.- zerwał się Jasper.- mam dla was propozycje.
Gdy ten wszystko nam powiedział zaczęły się dyskusję.
- Dla mnie bomba!- klasnął Malik.- Mam dżipa z naczepom więc możemy się zabrać na pake.
- Jeden samochód to za mało.- odparłem.- Ja mogę załatwić drugi, ale zwykłe- osobowe.
- No i będzie dobrze. Możemy się zmieniać miejscami i już.
- A kiedy chcecie jechać?
- Może kwiecień?
- Za zimno.- odparła Kat.- Maj lepiej.
Przez cały wieczór rozmawialiśmy o naszej wycieczce. Ustaliliśmy, że wybierzemy się 10 maja.
Ja i Zayn będziemy odpowiedzialni za transport, a reszta spontanicznie.
Już nie mogłem się doczekać.

"Harry"

Wrwcałem właśnie z Jasper'em od dziewczyn.
- Fajnie wymyśliłeś z tym wyjazdem.
- Ta, po co mamy siedzieć tu skoro możemy dobrze bawić się na wyjeździe.
- Kurde chciałbym siedzieć na pace u Malik'a.
- Ja i Jan będziemy tam siedzieć. Są jeszcze 2 miejsca więc. . .
- Ja zamawiam.- krzyknąłem podnosząc rękę jak w szkole.
- No i już.- odparł poprawiając szalik.
- Znając życie Liam też tam usiądzie.
- Daczego?
- Nie zauważyłeś? Chyba leci na twoją siostre.
Bondyn zaśmiał się. Po jego reakcji wiediałem, że w to nie wierzy.
- Chcesz się założyć?
- Dobra, o co?- zapytał.
- No nie wiem. . . Nagrodę ustalimy po wygranej.
- Sopko.- wyciągnął ręke, a ja podałem mu moją.- Zakład stoi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Katie"

Całą wczorajszą noc przegadałam z Janet. Była taka happy, że Liam pogodził się z nią.
Od razu można było zauważyć zmiane w jej humorze.
Wstałam o 15.00. Wzięłam długą kąpiel i ubrałam się w czerwone rurki i zielony sweterek
Przy stole w kuchni siedziała Janet jedząca. . . obiad?
- Hej śpiochu.
- Hejka.- przytuliłam ją.- Co tam?
- Dzwonił Zayn.- odpowiedziała przełykając jedzenie.- Mówił, że wpadnie po ciebie.
- Do mnie?
- Tak. Z tego co zrozumiałam chce cię gdzieś zabrać.
Zamurowało mnie.
- Mówisz poważnie?
- Nie, robie sobie z ciebie jaja.- zaśmiała się ironicznie.- Jasne, że poważnie
- A o której miał przyjść?
- Dzwonił jakąś godzinę temu więc. . .
Ktoś zapukał do drzwi.
- Już.- dodała uśmiechając się niewinnie i poszła do swojego pokoju.
Głęboko westchnęłam i otworzyłam drzwi.
Moim oczom ukazał się uśmiechnięty mulat.
- Cześć Kat.
- Hej.- wpuściłam go do środka.
- To co. . . - zaczął niepewnie.- Czy chciałabyś pójść gdzieś ze mną?
Spojrzałam na niego niepewnie.
- Jeżeli nie chcesz iść to okey, zrozumiem.
- Nie no co ty. Z chęcią pójdę.
Twarz Malik'a rozpromieniała.
- Może o siódmej? Przyjdę tu po ciebie.- zaproponował.
- Jasne.- uśmiechnęłam się.
- A więc do zobaczenia.- nachylił się i podarował mi buziaka w policzek. - Pa.- i wyszedł.
Nie wiem czemu, ale cieszyłam się jak głupi do sera.
W tym momencie do pokoju zbiegła Jan.
- Awww! Randka!- wrzeszczała uradowana.- Jaki on słodki!
- A co z Lou?
Ta zrobiła dziwną minę,
- Nie rozumiem, a co ma być?
- No. . . On mi się podoba, a teraz ta "randka" z Zayn'em.
Kuzynka zamyśliła się na moment.
- Może to głupie, ale. . . To nic złego, że idziesz z Zayn'em, a co do Lou? Musisz im obu dać do zrozumienia, że podoba ci się Tomlinson.
Nie sądziłam, że to dobry pomysł, ale posłałam jej szeroki uśmiech.
Kuzynka postanowiła, że wyszykuje mnie na spotkanie.
Wybrała mi beżowe rurki, zwiewny biały sweterek i czarny pasek. Lokówką podkręciła mi lekko włosy, pomalowała rzęsy i nałożyła przeźroczyst błyszczyk.
- No, gotowe.- postawiła mnie przed dużym lustrem w moim pokoju.- I jak?
- O matko.- szepnęłam.
Wyglądałam bosko, naprawdę nie mogłam się napatrzeć.
- Wyglądam świetnie.- przytuliłam blondynkę.- Dziękuję.

"Zayn"
Poprawiłem swoją skórzaną kurtkę i głęboko odetchnąłem. Zadzwoniłem do drzwi kuzyneczek.
Otworzyły się.
Zaniemówiłem. Moim oczom ukazała się śliczna Katie.
- Hej.- uśmiechnęła się zniewalająco.
- Cześć.- wyciągnąłem zza pleców żółtego tulipana.
- Dziękuję.
Na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec, a na mojej twarzy szeroki uśmiech.
Szatynka sięgnęła po płaszcz, a ja pomogłem jej go ubrać.
Gdy zeszliśmy na du otworzyłem jej drzwi do mojego samochodu.

CD.
- Gotowa?- zapytałem odpalając silnik.
- Jasne.-zaśmiała się.
Po drodze słuchaliśmy muzyki, aż w końcu dojechaliśmy na miejsce.
Gdy weszliśmy do małej restauracji zajęliśmy miejsce pod ścianą.
- Urocze miejsce.- uśmiechnęła się.
- Nie chciałem jakiś tłoków.- stwierdziłem.
Po kolacji poszliśmy przejść się po okolicznych uliczkach. Byłem szczęśliwy z tego wieczoru.
- Masz może rodzeństwo?- zapytała.
- Trzy siostry.- zaśmiałem się.- Taki rodzynek, a ty?
- O lepiej nie będę się chwalić.
- No weź.- szturchnąłem ją łokciem.
Ta pokręciła głową uśmiechając się.
- Mam 3 siostry. . .
- To tak jak ja
- I 3 braci.
- No. . . Duża rodzinka.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
Spacerowaliśmy tak jeszcze jakąś godzinę po czym odwiozłem Kat do domu.
- Dzieki za mile spędzony wieczór.- powiedziała chcąc wysiąść z auta.
- Poczekaj.- zawołałem.
Spojrzałem w jej brązowe oczy.
- Spotkamy się jeszcze? Jakiś spacer czy coś. . .
- Ja. . . Nie mogę. - powiedziała zmartwionym głosem.- Jesteś bardzo miły i wgl, ale. . .
- Nie mam na co liczyć, tak?
Szatynka tylko westchnęła.
- Bądźmy przyjaciółmi.- odparła.- Nie chcę znszczyć naszej znajomości.
- Nie mogę zrozumieć dlaczego mnie odrzucasz?
- Nie odrzucam tylko. , . Myślę o kimś innym.
- Ta o Louis'ie , zauważyłem.
- Prosze cię . . .
Pokręciłem tylko głową. Katie złapała mnie za dłoń i dodała:
- Bądźmy najlepszymi przyjaciółmi. Naprawdę chce cię mieć blisko, ale. . .
- Nie, aż tak. Rozumiem. Ważne żebyś była szczesliwa.
- Ty też. Dobranoc.- cmoknęła mnie w policzek i wysiadła.
Gdy trzasnęła drzwiami zapukała w szybę.
- Kolorowych snów.- wyłapałem z ruchu jej warg i poszła.
Kolorowych, pomyślałem i odjechałem z piskiem opon.

"Katie"
Po cichu weszłam do mieszkania.
Odwiesiłam płaszcz na haczyku i poszłam do kuchni. Wyciągnęłam szklankę i nalałam sobie mleka.
Pijąc je doszły do mnie jakieś szmery. Gdy uchyliłam drzwi do pokoju Jan zauważyłam siedzącego na łóżku z siostra Jasper'a.
Ten przygrywał na gitarze, a blondynka mruczała piosenke pod nosem.
- Powrót do dawnych lat?- zapytałam wchodząc do środka.
- Chyba tak.- uśmiechnał się, a ja usiadłam przy nim.
Wiąłam od niego gitarę i zagrałam kilka akordów.
- Pamiątacie jak chcieliśmy założyć zespół?- zapytałam.
- Ta, ale Jan bała się zaśpiewać.
- Bo niepotrafię. A poza tym ty chciałaś nauczyć się lepiej grać =P
- No i chyba potrafię.- pochwaliłam się kilkoma chwytami.

Przez godzinę bawiliśmy się i śpiewaliśmy "Invincible" Machine Gun ft. Ester Dean. Jan była wspaniała, ten jej głos. , ,

Po zabawie ustaliliśmy że Jasper będzie społ u nas, a jutrzejszy dzień spędzimy razem.
  • awatar Gość: Chcemy więcej, chcemy więcej!!! :D Plisss :))
  • awatar Gość: Mam nadzieję, że będzie baaaaardzo długie zakończenie tego rozdziału, bo mógłbym czytać i czytać to Twoje opowiadanie :**
  • awatar black.violet: Super jest :) Czekam na ciąg dalszy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Liam"
(...) Nawet mnie nie zauważyła.
Stanąłem kilka centymetrów przed nią. Spojrzaja na moje buty po czym podniosła głowę. Gdy wstała byliśmy praktycznie na równi, to przez to że stała na pierwszym schodku.
Starałem się patrzeć jej prosto w oczy, ale miałem ochotę spuścić głowę.
Janet wyciągnęła z uszu słuchawki i schowała je do kieszeni.
- Ty. . . - zacząłem niepewnie.
- Chciałam porozmawiać.- powiedziała cicho.
Kiwnąłem wyrozumiale głową choć serce podeszło mi do gardła.
Skinieniem ręki puściłem ją przodem. Wyciągnąłem klucz i otworzyłem drzwi.
Gdy zabrałem od niej płaszcz usiedliśmy w salonie.
Nie byłem pewny, ale usiadłem tuż koło niej.
Nie patrzyła na mnie, a na swoje złożone na kolanach dłonie.
- Nadal jesteś zły?- zapytała.
Troche mnie to pozbawiło. To ja nawrzeszczałem na nic za to. . . Za to że mi pomogła i pyta się czy jestem na nią zły?
Uśmiechnąłem się pobłażliwie
- Oczywiście, że nie jestem.- podniosła lekko głowę.- Byłem zły. . . na siebie.
Podniosłem delikatne jej brodę.
- Ty jesteś kochana. Pomogłaś mi choć cię o to nie prosiłem.
Uśmiechnęła się lekko.
- Ja cię naprawdę przepraszam, że tak na ciebie na krzyczałem. Przepraszam, że przeze mnie płakałaś, nie chciałem. . .
- Rozumiem, że byłeś zły.- odparła.- Zgoda?
Pokiwałem ochoczo głową. Rozłożyłem szeroko ramiona, a ona wtuliła się we mnie. Gdy obiąłem ją poczułem jaką jest mała i delikatna.
Jan mocniej wtuliła się we mnie mocniej, a ja poczułem dziwne mrowienie w żołądku. . .



Jeżeli będą 2 komentarze dodam 14 rozdział jeszcze dziś.

  • awatar Liasiowa: @W. Niam Hayne: :*
  • awatar Gość: Znalazłem w końcu jak się dodaje komentarze:) Przeczytałem wszystko i nie mogę się doczekać dalszych rozdziałów!!!
  • awatar Elena Salvatore: dawaj nexta!Nie szantażuj ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Zayn"

Było już ok. 14.30, a ja ciągle siedziałem w mieszkaniu dziewczyn. Tak bardzo nie chciałem stąd iść. Blondi ogarnęła się i siedziała już z nami w salonie.
Rozmawiając wypytywaliśmy się o wszystko.
- Gdzie mieszkasz?- zapytała szatynka.
- Dwa bloki dalej
Uwierzyć, że jesteśmy sąsiadami, a nigdy się nie widzieliśmy.
- Znaczy, wprowadziłem się tu jakieś dwa miesiące temu więc. . .
- I już narobiłeś sobie wrogów? Ha ha .
- No tak to już jest.- zaśmiałem się.- A wy jesteście siostrami?
- Nie, kuzynkami.- odparła Janet.
Starała się zachowywać normalnie, ale nadal była przygnębiona.
Nagle zadzwonił tele. Kat.
- Hej Harry, co tam? . . . No jasne, ale weźcie o 1 bilet więcej. . . Tak, przyprowadzimy kolege. . . Tak do zobaczenia.
Spojrzeliśmy na nią.
- Chłopaki zapraszają nas do kina.
- Fajnie. Poznam waszych znajomych
Kat popatrzyła na blondynę.
- Chcesz iść?- zapytała z troską.
Ona posłała nam szeroki uśmiech i powiedziała:
- Pójdę. Nie będę tu sama siedzieć.
Przytuliły się, a ja dołączyłem do nich.
*30 minut później*
Staliśmy pod kinem i czekaliśmy na przyjaciół dziewczyn, którzy stali w kolejce.
Jan zachowywała się troche niepewnie.
- To on.- zwróciła się do mnie Kat.- To Liam, ten chłopak co o nim rozmawialiśmy.
- Ten z dzieckiem, od Janet?- szepnąłem.
Kiwnęła głową, a oni do nas podeszli.
- Hej dziewczyny.- przywitał się chłopak w loczkach.
- Hej!- przytuliły się do niego.
- Cześć śliczna.- dał buziaka w policzek Kat koleś w czerwonych spodniach.
Ta zarumieniła, się a ja zmarszczyłem brwi.
- Hej.- burknął cicho ten. . . Liam.
Loczek uśmiechnął się do mnie.
- A to zapewne nasz nowy kumpel.
- Tak.- odparła Janet.- Poznajcie Zayn'a. Zayn to Louis. . .
- Hej stary.- podał mi rękę.
- Harry. . .
- Cześć!
- I Liam.- dodała.
Kiwnąłem do niego głową, a on uśmiechnął się blado.
- Jaki film wybraliście?
- Klasykę horroru.- uśmiechnął się szeroko Louis.
Dziewczyny tylko westchnęły.
Po wycieczce do sklepu zajęliśmy miejsca na sali.
Po mojej lewej stronie siedziała Kat i Lou, a po prawej Harry, Li i Jan.
Gdy film się zaczął na ekran chlapnęła krew, a dziewczyny pisneły. Katie przytuliła się do Louisa, a ten objął ją ramieniem.
Znowu zmarszczyłem brwi. To. . . Trochę wkurzało. Czy jestem zazdrosny? Nie. Skąd że. Znam ją od kilku godzin, to nie może być zazdrość

"Harry"

Minęła już połowa filmu. W każdą straszną scena dziewczyny piszczaly lub podskakiwały przerażone.
W pewnym momencie Jan wystraszyła się tak, że chciała schować się za ramieniem Liam'a, ale w ostatniej chwili zrezygnowała. Szybko odwróciła wyrok.
- Stary kiedy masz zamiar z nią pogadać.- szepnąłem mu na ucho.
- Nie wiem. . .
- Mówiłeś, że chcesz ja przeprosić.
- Wiem. . .
- Więc dlaczego. . .
- Nie mam odwagi, okey?
Pokiwałem głową i złapałem go pociesz za ramię .
On przymknął oczy i westchnął.
Nagle Jan zwróciła się do nas, a raczej mnie.
- Jestem zmęczona. Powiedz Kat, że wróciłam do domu.
- Jasne. Odprowadzić cię?
- Nie dzięki.
Zabrała swoje rzeczy i wyszła z sali.
Spojrzałem wymownie na szatyna. Ten jedynie spuścił głowę.
Patrzyłem tak na niego przez 5 minut, ale ten nic.
Pokręciłem z dezaprobatą głową, gdy ten nagle zerwał się i wybiegł z sali.
- A jemu co?- zapytał mulat.
- Ruszyło go sumienie.- odparłem z uśmiechem.

"Liam"
Przez pół godziny szukałem Jan. W pobliskim sklepie, w parku. Byłem nawet u niej w domu, ale mikogo nie było.
Nie miałem pomysłu gdzie jej szukać, więc postanowiłem wrócić do domu.

Nagle zauważyłem siedzącą na schodach do mojego miezkania blondynke. Ze słuchawkami w uszach śpiewała „Young heart”



Ciąg dalszy jutro
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Obiecałam, że wstawie dziś 13 rozdział, ale nie zrobię tego. Miałam dzisiaj zły dzień i przez doła nie mam weny do pisania. Przepraszam . . .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Katie"

Cały wczorajszy dzień przesiedziałam w pokoju z płaczącą kuzynką.
Było jej strasznie przykro jak ją potraktował Liam, a ja miałam ochotę mu przyłożyć.
Ta starają się mu pomóc, a on wyskoczył na nią z mordą? Chyba zmienię o nim zdanie.
- Hej.- przywitała mnie rozczochrana i ubrana w sam szlafrok blondynka.
- Hej kochana.- przytuliłam ją.- Chcesz coś zjeść?
- Nie, wezmę tylko sok i idę do siebie.
Pokiwałam wyrozumiale głową.
- Ja pójdę po zakupy. Poczekasz na mnie?
- Jasne, idź.- obchodka ręką.- Kup mi prosze batona.
- Oczywiście, że ci kupię.- starałam się być jak najbardziej miła.
Janet wróciła do pokoju, a ja ubrałam się i wyszłam z domu.

W sklepie kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy i słodycze dla kuzynki.
Szłam właśnie chodnikiem, gdy w bocznej uliczce usłyszałam krzyki. Zobaczyłam czwórkę chłopaków bijących się przy śmietnikach.
Po 2 sekundach zorientowałam się, że to walka 3 na 1.
- Ej, zostawcie go!- podbiegłam rzucając torby na chodnik.
Kolesie uciekli, a ja złapałam chłopaka za ramię, który aż się rwał by pobiec za nimi.
- Zostaw, nie warto.
Mulat tylko westchnął.
- Jak się nazywasz?- zapytałam wyciągając z kieszeni paczkę chusteczek.
- Zayn Malik.
- Miło mi, Katie White.- przyłożyłam chustkę do krwawiącego łuku brwiowego.
Chłopak syknął z bólu.
- Przepraszam.- powiedziałam tym razem wybierając jego rozciętą wargę.
- Dzieki, nie musisz.- zabrał moją rękę.
Kiwnęłam przecząco głową.
- Nie udawaj takiego twardziela.- uśmiechnęłam się.- Chodź ze mną, opatrze ci to.
- Nie trzeba, prawdę.
Wywróciłam oczami.
- Przestań.- chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w swoją stronę.
Podniosłam torby, ale Zayn od razu wziął je ode mnie.
- Przynajmniej tak się odwdzięcze.- posłał lekki uśmiech.

"Zayn"

Siedzieliśmy już w kuchni. Szatynka poszła się rozebrać, a ja odstawiłem zakupy.
Nagle do pomieszczenia weszła jakąś blondynka. Zaczęła grzebać po torbach, a ja zdezorientowany obserwowałem ją. Ta w końcu znalazła słodycze i obojętnie spojrzała na mnie.
- Hej.- burknęła.- Janet.
- Zayn.
- Miło mi.
He, jakoś nie widać, pomyślałem.
Niebiesko-oka zmyła się, a w tym momencie wróciła Kat z apteczką.
Usiedliśmy na krzesłach, a ona namoczyła wacik wodą utlenioną. Syknąłem, gdy przyłożyła mi go do rany.
- A tej co?- spytałem patrząc w brązowe oczy dziewczyny.
- No wiesz. . . - westchnęła.- Problemy z chłopakiem.
- Ma chłopaka?
- Nie, chodzi o naszego znajomego.
Uniosłem brwi.
- A mogę wiedzieć o co chodzi?
- Niektórzy nie potrafią doceniać pomocy innych.- usłyszałem zza pleców.
Stała tam Jan. Nie patrząc na nas wyciągnęła karton soku pomarańczowego z lodówki.
Naprawdę była przybita.
- Jak coś to łazienka zajęta, musze się ogarnąć.
Gdy wyszła z kuchni Kat opowiedziała mi resztę.
- Jakiś idiota.- stwierdziłem.- Taka dziewczyna to skarb. Pomaga mu, a on tak ją potraktował?
Pokiwała głową.
- Nie kumam toku myślenia tego kolesia.
- Ja też nie, no ale co zrobić? Może chcesz coś zjeść?- zaproponowała.
- Bardzo chętnie.
Wstałem razem z nią, chcąc jej pomóc jednak ona mnie zatrzymała.
- Siedz, jesteś gościem.

Posłałem jej szeroki uśmiech ;D
 

 
Czy są osoby, które chcą 12 rozdział? Jeżeli tak to informuje, że pojawi się no jutro!

A w rozdziale pojawi się o to ten niesamowity mulat =* Mam pytanie. Czy jest osoba, którą chciałaby być bohaterką mojego opowiadania i jednocześnie dziewczyną Malik'a? Jeżeli są to zgłaszać się w komentarzu, a ja napisze w kolejnym poście info co do tego Pozdrawiam =*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Liam"

- O mamo! Moja głowa.- jęknąłem podnosząc się do pozycji siedzącej.
Dopiero teraz zrozumiałem co tak naprawdę się dzieje.
Upiłem się po tym jak sąd odebrał mi dziecko, MOJE DZIECKO!
Nagle usłyszałem śmiech synka.
No tak Janet!
Wstajem leniwie z kanapy. Głowa bolała jeszcze bardziej. Dotarło do mnie jakim jestem idiotą. Mając jedną nerkę zalać się w trupa? Dobrze, że nie trafiłem do szpitala. Choć z drugiej strony kto tracąc sens całego życia zastanawiałby się nad tym co robi?
No ja napewno do nich nie należę .
Stanąłem przed drzwiami pokoju. Cicho uchyliłem je, a w środku siedziałam Jan i Nathan. Dziewczyna trzymała go i co chwilę łaskotała doprowadzając małego do śmiechu.
- Wiesz co?- przerwała zabawę.- Jesteś tak uroczy jak tatuś.
Wybałuszyłem oczy.
- Te piekne brązowe oczęta, uśmiech no i oczywiście charakterek. Dwa przystojnicki
Nathan zaśmiał się słodko i powiedział.
- To ty jesteś baldzo ładna.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Mały dżentelmen, pomyślałem.
Wszedłem do środka.
- Tati!- krzyknął synek.
- Cześć kochanie.
Janet posłała mi lekki uśmiech.
- Śniadanie?- zaproponowała.
- Jasne.
Ruszyliśmy do kuchni. Po drodze zauważyłem rozsypane kartki.
- Co to jest?- zapytałem po przeczytaniu jednej.- Co to jest?!- powtórzyłem podnosząc głos.
Janet postawiła Nathan'a na ziemi i kazała mu iść do siebie.
- Ale. . . - jęknął.
- Idź, prosze.
Mały posłusznie poszedł.
- Więc?
Blondynka westchnęła.
- Te dokumenty to potwierdzenie spłaty długu.
Gdy to usłyszałem byłem tak zły, że automatycznie zacisnąłem pięści.
- Prosiłem cię o coś! Miałaś się nie wtrącać!
- Chciałam ci pomóc.- odparła poirytowana.
- Pomóc?!
Teraz mi pomogła?! Jak zabrali mi syna?
- Jesteś okropna!
Rozpłakała się.
- Gdybyś mnie nie okłamał to nie zabrali by ci syna!
Zmroziło mnie.
- W przeciwieństwie do ciebie- kontynuowała- Lou przyznał mi się.
- To nie była twoja sprawa!
- Ale to nie oznacza, że musiałeś mnie oklamać.- szepnęła chowając zapłakaną twarz w dłonie.
- Jakoś nie sprawiło mi to problemu.- burknąłem.
Jan wybuchła płaczem. Zgarnęła z fotela płaszcz i torbę. Wybiegła z domu.
- Janet!- krzyknął Nathan wybiegając za nią.

Dziewczyna kucała na chodniku przytulając mojego syna.
- Zapomniałaś.- podał jej pluszaka.
- Przepraszam.- uśmiechnęła się blado.- Wracaj bo zmarzniesz.
No pokiwał główką i wrócił do środka.
Janet odprowadziła go wzrokiem. Na sekundę spojrzała mi w oczy, po czym odwróciła wzrok i odeszła.
- Cholera!- krzyknąłem trzaskając drzwiami.

Wieczorem przyjechała Camil. Było mi tak ciężko żegnać się z nim ale nic nie mogłem posadzić. Po prost chciało mi się płakać.

I CO WY NA TO? Liczę na komentarze. ;*
  • awatar Liasiowa: He he teraz na feriach będę pisać częściej :)
  • awatar Kiss you <3: Świetny <3 Pisz szybciej bo doczekać się nie mogę :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
He to już moja druga nominacja więc teraz musze nominować 22 blogi. Osoby, które nominuje dodam w komentarzach bo niestety z komórki inaczej nie wyjedzie

Nominacja do Liebster Blog Award jest
otrzymywana od innego bloggera w ramach
uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest
przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie
obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody
należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych
od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty
nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie
możesz nominować osoby, która cię
nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

PYTANIA:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Czy jest rzecz lub osoba której nienawidzisz?
4. Ulubiony kolor?
5. Ulubione jedzenie?
6. Rzecz, w której nigdy byś się nie pokazała publicznie?
7. Rzecz bez której nie ruszysz się z domu?
8. Największe marzenie?
9. Ulubiony artysta?
10. Największy skarb twojego życia?
11. Czy jest coś czego żałujesz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 


PYTANIA ,KTÓRE OTRZYMAŁAM W NOMINACJI OD KLAUDI
1. Ile masz lat ?
2. Kim chcesz zostać w przyszłości?
3. Twoje zainteresowania.
4. Jakiej muzyki słuchasz?
5. Co chciałabyś/chciałbyś zwiedzić, zobaczyć?
6. Ulubiony kolor?
7. Co lubisz robić w wolnym czasie?
8. Masz rodzeństwo?
9. Ulubiona książka lub film.
10. Twoja wada i zaleta
11. Jesteś osobą bardziej : pesymistą, realistą czy optymistą ?

ODPOWIEDZI:
1.16 LAT
2.Aktorką
3.Muzyka,plastyka,teatr
4.POP I ROCK
5.Londyn. London eye
6.Fioletowy
7.Słuchać muzyki, pisać swoje opowiadania i czytać
8.Tak - 2 braci i1 siostre
9.Książka Morze potworów
10. Wada : mało spędzam czasu z rodzeństwem , zaleta: potrafię słuchać
11. Każdym po trochu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

klajak23
 
patrycjapayne
 
Witam ;3 Nominowałam Cie do Liebster Award, zapraszam <3
 

 
"Janet"
*5 godzin później*
Nathan właśnie zjadł i oglądaliśmy teraz jego ulubioną bajkę Toy Story.
-Dawaj! Dalej!- cieszył się malutki.
Był taki rozkoszny. Muszę się przyznać, że przywiązałam się do niego. Przyciągał do siebie ludzi
-Może się zdrzemniesz?
-Nie chcę. Mogę później?
-No jasne kochanie.- uśmiechnęłam się szeroko, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.- Zaraz przyjdę, bądź grzeczny.
Szybko otworzyłam je.
-Dzień dobry.- przywitałam mężczyznę.
-Witam. Zastałem Liam'a Payne?
-Przykro mi nie ma go. Pan. . . Przyszedł po pieniądze?- spytałam widząc, że to ten sam facet, który był tu ostatnio.
- Tak, jestem komornikiem.
Uśmiechnęłam się.
- Proszę chwilę poczekać.
Pojechałam szybko do salonu, zabrałan swoją szmacianą torbę i wróciłam do urzędnika.
- Prosze. To 20 tys. po które pan przyszedł.- podałam mu kopertę.
Mężczyzna spojrzał na nią i powiedział:
- Możemy wejść do środka? Wszystko wyjaśnimy.
*2 godziny później*
Byłam taka radosna. Liam miał już spłacony dług i niczym nie musiał się przejmować.
Dokumenty leżały na komodzie, podpisane i gwarantujące święty spokój w sprawie pieniędzy.
Normalnie rozpierała mnie duma.
Niech tylko powiem o tym Liam'owi, pomyślałam. W końcu pozbędzie się zmartwień.
- Janet!- krzyknął Nathan wbiegając do pokoju.- Janet!
- Coś się stało?
Mały wdrapał się na kanapę. Przysunął się do mnie i słodko powiedział:
- Daj lenke.
- A po co?
- No daj.
Z szerokim uśmiechem spełniłam jego prośbę =D
- To dla ciebie.
Na mojej dłoni położył małego pluszowego żółwika w różnych odcieniach zieleni.
- Dziekuje a za co to?
Nathan położył głowę na moich kolanach.
- Żebyś o mnie pamiętała.
Zmarszczyłam lekko brwi.
- Ale ja pamietam o tobie. Przecież nie raz się jeszcze cię odwiedze.
- To dobrze.- ziewnął.- Jutlo pojadę do nowego domu, tam będę czekać.
Chwila, chwila, jaki nowy dom, pomyślałam. O czym on mówi?
- Nathan co ty wygadujesz?
- Mama tęskni za mną i zabiela mnie. Tatuś płakał, ale ja mu mówiłem, że będzie dobzie.
- Wiesz co, śpij już. Liam niedługo przyjedzie.- pogłaskałam go po głowie.
*30 min. później*
Zaniósłam Nathana do jego pokoju. Po głowie chodziły mi wciąż słowa chłopczyka. Jak może jechać do innego domu? Liam oddaje go Camil? Niemożliwe.
Nagle zadzwoniła moja komórka.
- Janet?
- Tak, coś się stało Lou?
- Czy Li jest już w domu?
- Nie, a powinien? =/
- Miał być godzinę temu!
- Dlaczego nie odwiozłeś go do domu?
- On. . . Chciał coś jeszcze kupić. Nie martw się pojadę go poszukać.- rozłaczył się.
Od razu wybrałam nr do Payne'a. Nie odbierał, a ja nagrałam mu chyba z 5 wiadomości.
Minęło trochę czasu, a ja nerwowo chodziłam po mieszkaniu, gdy nagle do domu weszli chłopcy.
- Gdzie był?
- Spodkałem go prawie pod domem.
Liam był strasznie piany. Na kilometr było od niego czuć alkohol.
- Coś ty z sobą zrobił?- pomogłam Lou położyć go na kanapie.
Li mamrotał coś pod nosem, ale wgl. nie zwracałam na to uwagi.
- Co wy do cholery kombinujeche- rzuciłam oskarżycielskie spojrzenie.
Tomlinson westchnął ciężko i wszystko mi powiedział. Teraz rozumiałam o co chodziło Nathan'owi.
Camil odebrała mu dziecko. Ze względu na problemy finansowe sąd pozbawił go praw rodzicielskich.
Właśnie dziś, gdy ja uporałam się z jego długiem?! Cholera!
- Dlaczego nic mi nie powiedzieliście? Dlaczego nie powiedzieliście, że dziś jedziecie do tego sądu?
- Liam zabronił nam mieszać was w to, a poza tym nic by to nie zmieniło.
- Żartujesz?!- krzyknęłam. Złapałam się za usta przypominając sobie o śpiącym maluchu.- Zmieniło by i to dużo.
Podałam mu dokumenty. On uważnie przeczytał je i automatycznie otworzył usta.
- Zapłaciłaś za niego?- spztał z niedowierzaniem.
- Tak. Gdybyście powiedzieli prawdę to teraz Camil nie zabrałay Nathan'a, a Liam nie leżałby schlany na sofie.
Zapadła cisza. Jedyne co słyszałam to nie równy oddech śpiącego szatyna.
Tomlinson niepewnie obserwował mnie, aż wkońcu powiedział:
-Przepraszam nie wiem co jeszcze powiedzieć.
Uśmiechnęłam się lekko i mocno przytuliłam do niego.
- Ja już będę musiał iść.- powiedział z poczciem winy.
- Nie martw się. Zostanę na noc i przypilnuję ich.
Chłopak pożegnał się i wyszedł.

"Katie"
Z miską popcornu na kolanach leżałam na kanapie oglądając tv.
Nagle dostałam sms-a od kuzynki.
"Od Jan„
Hej Kat. Nie wrócę na noc do domu. Jutro ci wszystko opowiem, zbyt długa historia.

"Od Katie„
Oki dobrej nocy ;* Tylko bez głupot =p

"Od Jan"
Ha ha też cię kocham =D



I CO WY NA TO? KOMENTUJCE =P
  • awatar Gość: hahah ;D super xD odwiedź mnie ;)
  • awatar Elena Salvatore: omnomom czekam na nexta. P.S Kochaaam Liam'a :D
  • awatar Gość: fajne opowiadanie <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
"Katie"
Od 8 byłam już na nogach. Smacznie bym spała, gdyby nie to, że kuzynka tłukła się od samego rana.
-Co ty wyprawiasz?- spytałam szeroko ziewając.- Wiesz, która godzina?
- 8.20, a co?
- Chyba powinnaś się wyspać, na 14 masz do biblioteki.
- Wzięłam dziś wolne.
Zmarszczyłam brwi.
-Gdzie idziesz?
-Do Liam'a.
Wyszczeżyłam szeroko zęby, robiąc podejrzliwą minę,
- Zająć się dzieckiem.- sprostowała.- Jedzie z Lou na jakieś spotkanie czy coś!
Zrobiłam minę zbitego psiaka. Zaciągając rękawy pieżamy powiedziałam:
- I zostawiasz mnie na cały dzień?
- O no weź!- przytuliła mnie.- Kupię ci kredki
- Ha ha ha.- zaśmiałam się ironicznie.
-Poradzisz sobie =p
- Jak zawsze. A kiedy idziesz?
- Za jakąś godz. Zjemy razem śniadanie.
- JAJECZNICA!- krzyknęłam idąc do łazienki.
*25 min później*
W kuchni na stole leżało pasujące śniadanie. Ze smakiem zjadłyśmy je. Oglądając tv rozmawiałyśmy o głupotach po czym Jan poszła do Nathan'a.
"Janet"
Zapukałam do drzwi. Nie czekałam długo bo od razu otworzył mi Louis.
- Hej, wchodź.
- Cześć.- przytuliłam go.- Jest Liam?
- Tak na górze. Zaraz wejdzie.
Usiadłam na kanapie przy, której bawił się syn Payne'a.
- Cześć malutki, co u Ciebie?
On wstał z ziemi, podszedł do mnie i usiadł na moich kolanach.
-Hej.- powiedział łapiąc mnie za szyję i przytulając.- Ja. . . a. . .
- Janet.- uśmiechnęłam się.
On pokiwał słodko głową, a po schodach zszedł Liam.
-Hej posłałam mu szeroki uśmiech.
- Hej.- odparł oschle.
Skrzywiłam się.
-Muszę ci coś powiedzieć.
- Może później.
- Ale. . .
-Nie teraz Jan!- spiorónował mnie spojrzeniem.
Zdezorientowana spojrzałam na Louis'a. Ten połorzył mu rękę na ramię i powiedział.
-Musimy już jechać.
Ubrali kurtki i wyszli.
-Pa Jan.
-Pa Lou.- pomachałm mu nadal sprzytulałac się do szatynka.
 

 
Chcecie, żebym napisała 10 rozdział?
 

 
"LIAM"
Dziś poniedziałek- cholerny poniedziałek.
Od przeczytania tego listu nie mogę się ogarnąć. Ciągle chodzę roztrzepany i na niczym nie mogę się skupić, a co gorsza do moich oczu ciągle napływają może łzy.
Nie potrafię nad sobą zapanować.
Przez te ostatnie 24h w mojej głowie panowało prawdziwe tornado myśli
Dlaczego ona mi to zrobiła? Co ja jej zrobiłem, że postanowiła ukarać mnie w okropny sposób? Zabrać mi całe moje życie! Wszystko co mam, na czym tak bardzo mi zależy.
Dlaczego postanowiła odebrać mi miłość mojego życia- Nathan'a.
Po moich policzkach znowu spłynęły łzy.
- Tatusiu, nie płacz.- powiedział lekko sesjęnicą Nathan.
Uśmiechnąłem się blado. Wziąłem go na ręce i mocno przytuliłem.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Do środka wszedł Louis i Hazza.
- Wujek!- krzyknął mały skacząc na Tomlinsona.
- Hej urwisie.- przywitał go.
Nat zostawił go i ruszył na loczka.
- Wujek Hally!- przytulił się do jego nóg.
- Hej malutki, co tam u ciebie?
Usiedli na kanapie, a syn pokazał na mnie palcem:
- Tatuś znowu płacze.- pożalił się.
Ja posłałem mu szeroki uśmiech.
- Tak? Wiesz co, pójdź się pobawić, a my sobie porozmawiamy z tatusiem.
On pokiwał głową i pobiegł do siebie.
- Jak się czujesz stary.- zapytał Lou łapiąc mnie za ramię.
- A co nie widać po mnie?
- Masz rację. Przepraszam to głupie pytanie.
- I co powiedziałeś małemu?- wtrącił Hazza.
- A co mu mogłem powiedzieć? Wymyśliłem, że teraz zamieszka z mamą, bo ja mam dużo pracy, a ona stenskniła się za nim.
- Dlaczego?
- Nie mogłem mu przecież powiedzieć, że Camil przez moje długi zabiera go na zawsze.
Wszyscy ucichliśmy. Z pokoju obok było słychać jak mały nuci piosenkę, którą ostatnio śpiewałem z chłopakami.
Na mojej twarzy pojawił się skromny uśmiech.
- A co z jutrzejszym dniem? Mam po cb przyjechać?
- Tak.- spojrzałem na Tomlinsona.- O 10.30 bądź tu pod domem.
Pokiwał wyrozumiale głową.
- A kto zajmie się Nathan'em gdy wy pojedziecie do tego sądu? Ja nie mogę, praca.- dodał zielono-oki.
Chwilę zastanowiliśmy się. - A może Kat i Janet.
- Czemu nie.- mruknął Lou. - No nie wiem. . . One . . . Musimy je w to mieszać?
- Przecież sam mówiłeś, że blondyna wie już troche o tym długu. . .
Spojrzałem na niego spod byka. Oni tak samo na mnie.
- Zgoda.- westchnąłem.- Poprosimy Janet, ale ani słowa o Camil, jasne?
Kiwnęli zgodnie głową.
Resztę dnia spędziłem na zabawach z synem. W końcu to ostatni nasze godziny spędzone razem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Imagin z Niall'em cz. 2
Ty: Niall. . . Prosze. . . Uśmiechnij się.
Chłopak był taki słaby, że kąciki jego ust ledwo się uniósły.
N: To mój ostatni dzień. . .- szepnął- Choć to. . . Ja mam dziś urodziny. . . To ty dostaniesz. . . Najwspanialszy prezent.
Patrzyłaś na niego ze łzami w oczach. Nie mogłaś przełknąć, że ten zupełnie obcy ci chłopak jest dla ciebie teraz tak ważny.
N: Ten prezent. . . - kontynuował- To. . . Moje serce.
Rozpłakałaś się. Nie miałaś siły patrzeć na te jego błękitne oczy.
Ostrożnie nachyliłaś się nad nim. Opuszkiem kciuka przejechałaś po jego mlecznyn policzku.
TY: Nie pozwolę- szepnęłaś i złożyłaś na jego ustach długi, delikatny pocałunek.- Nie pozwolę, abyś umarł.- i znowu go pocałowałaś.
Chłopak ostatkiem sił odwzajemnił go.
Gdy podniosłaś głowę znowu spojrzałaś mu w oczy.
Biegiem wysyłas z sali i ruszyłaś korytarzem.
TY: Doktorze Phil!
D: Tak?!
TY: Chce innego dawce! Chce inne serce!
D: Ale jak. . . Co?
TY: Czy Niall na szansę przeżyć?
D: Wiesz . . . To tylko jakieś 20%
TY: Ma?!
Lekarz kiwnął głową.
TY: Więc chce innego dawce.
Phil powiedział ci, że za 5h mogą dostać serce. Jednak może ono być za słabe dla twojego organizmu.
Wszyscy zaczęli szykować się do przeszczepu. Leżałaś na stole zabiegowym, a przed oczami ciągle miałaś uśmiech Niall'a.

Gdy obudziłaś się leżałaś w znajomej ci sali.
N: [T.i]. . .
Obróciłas głowę, a jakies 2 metry od cb leżał blondyn. Posłałaś mu ciepły uśmiech i powiedziałaś:
- Teraz bede z Tobą. . .

*Pół roku później*
Twój brat był w pełni sił, a Niall prawie wyzdrowiał choć nadal leżał w szpitalu.
Codziennie przychodzisz do niego i siedzisz do późna.
Często przeglądacie zdjęcia, które zrobiliście przed operacja, a dziś dodaliście kolejną fotke. . .
SZCZĘŚLIWIE ZAKOCHANEJ PARY